„Nie było żadnego tajnego raportu CIA na biurku. Wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną i przyszpanować. Paski naiwnych mediów grzały dwa dni. Nikt nie sprawdził, nikt nie zweryfikował. Kto mu uwierzy, gdy rzeczywiście coś się będzie miało wydarzyć?” – napisał na X Marcin Przydacz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szef Biura Polityki Międzynarodowej. 

Zobacz wideo Pałac Prezydencki twierdzi, że raport CIA nie istnieje. Siemoniak: To niepoważne

Chodzi o słowa premiera Donalda Tuska sprzed trochę ponad tygodnia. Powiedział wówczas, że „otrzymał w ostatnich godzinach dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA [Johna Ratcliffa – red.] dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach”. Jak dodał, „należy spodziewać się różnych scenariuszy jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance UE”.

Zaplecze prezydenta od początku miało pretensje, że prezydent nie dostał do wglądu pełnej treści tego raportu, tylko notatkę, którą otrzymali także ministrowie w rządzie Tuska. – Nawrocki nie chce się przyznać do tego, że Amerykanie nie dzielą się z nim wiedzą. Jest bezsilny, jeśli chodzi o kontakty ze Stanami Zjednoczonymi – oceniła w rozmowie z nami Katarzyna Lubnauer, wiceministerka edukacji z KO. 

Siemoniak: nie róbmy burzy w szklance wody

Wpis Przydacza, w którym zarzuca premierowi kłamstwo, można uznać za kontrę z obozu prezydenckiego. – Nie chcę się odnosić w ogóle do tego, co po nocy wypisuje w sieci pan Przydacz, bo to jest jakieś kompletnie niepoważne. Nie ma co w takich sprawach tworzyć burz w szklance wody – skomentował Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych. 

To on podczas dwudniowej wizyty w Waszyngtonie na początku września spotkał się z kluczowymi przedstawicielami amerykańskiego wywiadu, w tym z samym Ratcliffem oraz wiceszefem Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego (ODNI) Aaronem Lukasem. Po powrocie mówił, że choć „specyfika tych rozmów jest taka, że o wielu rzeczach po prostu nie można powiedzieć”, to „polsko-amerykańska współpraca układa się doskonale, a Waszyngton z pełną powagą traktuje wschodnie zagrożenia”. Szefowie służb mieli rozmawiać także o tym, co Ratcliffe ustalił w trakcie swojej ostatniej wizyty w Rosji. 

– W ubiegły piątek, gdy wylądowałem, wracając z Waszyngtonu, od razu zwróciłem się do ministra Grodeckiego [szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego – red.] z sugestią spotkania, by przekazać mu informacje – mówił nam w Sejmie Siemoniak. 

Ostatecznie do spotkania doszło w czwartek (17 września). – Przedstawiłem mu raport ze swoich rozmów w Waszyngtonie, przede wszystkim z rozmowy z Ratcliffem. Raport, który znał wcześniej premier. Minister Grodecki poinformował prezydenta. My spotykamy się co kilka tygodni. Jest atmosfera rzetelnej współpracy w sprawach bezpieczeństwa. Ze strony rządu jest poczucie powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy – uważa minister. 

Kosiniak-Kamysz widział się z Nawrockim

W piątek (18 września) doszło do kolejnego spotkania na linii rząd-Pałac Prezydencki. Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z samym prezydentem i szefem Sztabu Generalnego gen. Wiesławem Kukułą. Jak przekazał w trakcie konferencji w Sejmie Kosiniak-Kamysz, w trakcie spotkania pojawił się temat raportu CIA, ale nie był on przedmiotem sporu.

– Wszystko, co trzeba, zostało omówione w trakcie dzisiejszego spotkania. Jest bardzo dobra wymiana informacji – twierdzi szef MON.

Jego zdaniem nie warto psuć tej współpracy wypowiedziami, takimi jak ta autorstwa Przydacza: – Nie warto tego burzyć, warto to pielęgnować.

Udział