Przydacz: Ukraina wycofała się z daty spotkania Nawrockiego i Zełenskiego. „Nie była zainteresowana”

W miniony piątek prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – o możliwości takiej mówił po raz pierwszy pod koniec maja, po tym, jak prezydent Ukrainy zdecydował o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W sobotę prezydent Zełenski poinformował, że odesłał prezydentowi Nawrockiemu Order.

Przydacz powiedział w poniedziałek dziennikarzom, że w ostatnich tygodniach toczyły się polsko-ukraińskie rozmowy dyplomatyczne. – Niestety ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany tego podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji – powiedział.

Prezydencki minister zaznaczył, że prawdą jest, iż efektem jego rozmów z szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowem – który był w Warszawie 6 czerwca – była kwestia rozmowy telefonicznej Zełenskiego z Nawrockim. – Ale z tej rozmowy telefonicznej prezydent Zełenski się wycofał, nie chciał rozmawiać telefonicznie – mówił szef BPM.


Zobacz wideo

Sonda: Czy powinnyśmy dalej pomagać militarnie Ukrainie?

– Następnie strona ukraińska zaproponowała wizytę, ustaliliśmy konkretną datę i konkretną godzinę takiego spotkania w Warszawie po to, aby porozmawiać o tej sprawie. I z tej daty, i z tej wizyty również strona ukraińska się wycofała proponując odległą, kolejną datę w przyszłości – podkreślił Przydacz. – W związku z tym uznać należy, że strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem – zaznaczył.

Przydacz: Zełenski odwraca uwagę od korupcji w Ukrainie

Przydacz był też pytany o wypowiedzi Zełenskiego z niedzielnego wywiadu. Prezydent Ukrainy ocenił, że prezydent Polski prowadzi wewnętrzną walkę polityczną, podsycając nastroje niechęci do Ukraińców. Dodał, że w Polsce „nie ma monarchii, lecz demokracja”, dlatego powinna budować relacje z Ukrainą, która obecnie broni Europy, w tym także Polski.

Według Przydacza wypowiedziane przez Zełenskiego słowa to „wewnętrzna emocja ukraińska i chęć odwrócenia uwagi od problemów korupcyjnych wewnątrz państwa ukraińskiego”, które „niepotrzebnie eskalują złe emocje”. Te emocje, zdaniem Przydacza, wynikają z decyzji samego prezydenta Zełenskiego.

Jak dodał, to prezydent Ukrainy podjął decyzję o nazwaniu jednej z jednostek wojskowych „w oparciu o bandytów z UPA – organizacji, która dopuściła się ludobójczych ataków na cywilną ludność na Wołyniu”.

Zdaniem Przydacza, jeśli Zełenski chce traktować członków UPA jako bohaterów, to tym samym „zaprzecza podstawowym wartościom, wartościom europejskim”. – Jeśli Ukraina chce kiedyś w przyszłości myśleć o sobie jako części zjednoczonej Europy, wydaje mi się, że warto, aby rozliczyła się ze swoją negatywną historią, a nie stawiała na pomniki ludobójców, bandytów, którzy mordowali kobiety, starców i dzieci – stwierdził minister.

Jak ocenił, „dobrze by było, aby prezydent Zełenski również przestał używać historii jako instrumentu zadrażniającego relacje z państwami, które są wobec Ukrainy przecież pozytywnie nastawione”. Zwrócił w tym miejscu uwagę na wsparcie okazywane na przestrzeni ostatnich lat Ukrainie przez Polskę.

– Nie jest tak, że to Polska zależy od Ukrainy. To raczej Ukraina w wielu aspektach zależała od Polski. Polska jest częścią Unii Europejskiej, jest częścią NATO, jest potężnym organizmem gospodarczym i politycznym, i nie może być tak, że ogon chce machać psem – podkreślił Przydacz.

Udział
Exit mobile version