– A gdzie są dowody? Cóż, podłożyli dowody – stwierdził rosyjski przywódca na konferencji prasowej kończącej szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) w Biszkeku w Kirgistanie.

Putin zarzucił władzom Niemiec sfabrykowanie dowodów na zaangażowanie Rosji w incydent na lotnisku w Lipsku, ale nie wyjaśnił, na czym opiera swoje zarzuty. Przekonywał przy tym, że niemiecki rząd chce w ten sposób odwrócić uwagę od wewnętrznych problemów i spadających notowań kanclerza Friedricha Merza. 

Putin oskarża Niemcy o sfabrykowanie dowodów. „Merz handluje interesem narodowym”

– Uważam, że działania niemieckich władz są związane przede wszystkim z sytuacją polityczną w kraju. Pozycja kanclerza (Niemiec Friedricha Merza – red.) jest trudna z punktu widzenia polityki wewnętrznej. Nie cieszy się on zaufaniem obywateli – i wiadomo, dlaczego: nie broni interesów narodowych, lecz nimi handluje. W gospodarce widać oczywiste błędy, przedsiębiorstwa są zamykane, ludzie tracą pracę, poziom życia spada. Trudno zrozumieć, po co to wszystko się dzieje. Można to wyjaśnić tylko jednym: potrzebą przeciwstawiania się „agresywnej Rosji” – mówił.

Zobacz wideo Putin i Xi Jinping promują swoją wizję świata podczas szczytu regionalnego w Kirgistanie

– Bezpodstawne oskarżenia Berlina wobec Rosji są związane z nadchodzącymi wyborami w Niemczech oraz rosnącą popularnością opozycji – potwierdziła stanowisko Putina rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa w wywiadzie dla RIA Novosti.

Według Zacharowej coraz więcej polityków nie popiera działań niemieckich władz. – Pozycja polityków, którzy sprzeciwiają się szaleństwu Berlina i elity rządzącej, kojarzonej z jeszcze większym pogorszeniem stosunków z Rosją i agresją, rośnie. Otrzymują więcej głosów, są bardziej popularni, przyciągają ludzi, budzą zainteresowanie i rzeczywiście mają przed sobą polityczną przyszłość – dodała Zacharowa.

Dron z materiałami wybuchowymi w Lipsku. Niemcy oskarżają Rosję

W nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, drona z detonatorem oraz materiałów wybuchowych. Zgodnie z ustaleniami niemieckich służb, dron znaleziony na lotnisku celowo uderzył wcześniej w skrzydło zaparkowanego Antonowa. Materiały wybuchowe nie eksplodowały jednak po zetknięciu z maszyną.

We wtorek (1 września) minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt oświadczył, że to Rosja odpowiada za sierpniowy incydent z dronem z materiałami wybuchowymi na lotnisku w Lipsku. Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul poinformował, że w ramach odpowiedzi rząd zamknie konsulat generalny Rosji w Bonn i ośrodek kulturalny Rosyjski Dom w Berlinie.

Kallas zapowiada sankcje na rosyjskie podmioty

Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas oceniła z kolei w środę (2 września), że atak drona w Lipsku nosi „wszelkie znamiona terroryzmu sponsorowanego przez państwo”. Poinformowała o wezwaniu ambasadora Rosji w odpowiedzi na to zdarzenie oraz zapowiedziała sankcje na 1,6 tys. osób i podmiotów z rosyjskiego sektora zbrojeniowego, produkującego broń używaną w wojnie przeciwko Ukrainie. – Być może będzie ich więcej – zaznaczyła.

Wpisanie na czarną listę dla osób fizycznych oznacza zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów. Firmy nie mogą prowadzić żadnej działalności gospodarczej na terytorium Wspólnoty i we współpracy z podmiotami unijnymi.

Posiedzenie ministrów spraw zagranicznych UE w irlandzkim hrabstwie Wicklow jest jednak nieformalne, dlatego nie zapadną na nim decyzje o sankcjach. – Będziemy jednak dyskutować, co dalej – zaznaczyła.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version