
-
Emmanuel Macron odrzucił propozycję Donalda Trumpa dotyczącą dołączenia do Rady Pokoju.
-
Francuski rząd wyraził obawy, że statut rady wykracza poza ramy Gazy i podważa strukturę ONZ.
-
Polska otrzymała zaproszenie do rady, a premier Donald Tusk podkreślił, że decyzja wymaga zgody parlamentu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Biuro prezydenta Francji Emmanuela Macrona poinformowało, że odrzucił on ofertę prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa dotyczącą dołączenia do Rady Pokoju. Zadaniem tej nowo tworzonej organizacji ma być nadzorowanie kolejnych działań w Strefie Gazy, ale i na całym Bliskim Wschodzie.
Jak poinformowało Politico, decyzja lidera Francji została podjęta ze względu na obawy, że Rada Pokoju będzie miała szerokie uprawnienia wykraczające poza przejściowe zarządzanie Strefą Gazy i będzie podważać ramy Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Francja. Macron odrzucił propozycję Trumpa dotyczącą Rady Pokoju
W opublikowanym oświadczeniu zauważono także, że statut rady „wykracza poza ramy Gazy i budzi poważne wątpliwości, zwłaszcza w odniesieniu do zasad i struktury Organizacji Narodów Zjednoczonych, których nie można kwestionować”.
Dodajmy, że wcześniej francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot zwrócił uwagę na zakres kompetencji rady „w Strefie Gazy i gdzie indziej” oraz „bardzo szerokie uprawnienia” przyznawane przewodniczącemu.
Barrot stwierdził ponadto, że Trump – jako przewodniczący rady – będzie mógł zatwierdzać udział członków, wybierać swojego następcę i wetować decyzje podejmowane większością głosów. – To jest bardzo, bardzo dalekie od Karty Narodów Zjednoczonych – stwierdził szef francuskiego MSZ podczas przemówienia przed francuskimi naukowcami w Paryżu.
Donald Trump zaproponował utworzenie Rady Pokoju
Przypomnijmy, że utworzenie Rady Pokoju ogłosił w piątek Donald Trump. Amerykański prezydent określił organ jako „największą i najbardziej prestiżową radę, jaka kiedykolwiek zebrała się w jakimkolwiek czasie i miejscu”.
Według projektu statutu Rady, do którego dotarł Bloomberg, prezydent Trump ma być jej przewodniczącym i ma decydować o tym, kto zostanie zaproszony do członkostwa.
Decyzje mają być podejmowane większością głosów, a każdy kraj należący do tego formatu miałby jeden głos. Wszystkie decyzje miałyby na koniec być akceptowane przez przewodniczącego.
W projekcie napisano także, że każdy kraj należący do Rady byłby jej członkiem przez nie więcej niż trzy lata od wejścia statutu w życie. O odnowie członkostwa miałby decydować przewodniczący, czyli obecny prezydent Stanów Zjednoczonych.
Trzyletni okres członkostwa nie dotyczyłby jednak krajów, które wpłacą do Rady Pokoju ponad 1 miliard dolarów w ciągu pierwszego roku wejścia statutu w życie.
Rada Pokoju. Polska otrzymała zaproszenie, jest reakcja prezydenta i premiera
Do dołączenia do rady Donald Trump zaprosił m.in. Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Albanię, Argentynę, Egipt, Węgry, Indie, Turcję, Wietnam, Rosję oraz Polskę. Administracja Karola Nawrockiego zwróciła jednak uwagę na włączenie Władimira Putina, zauważając, że należy on do liderów „postrzeganych jako skłóconych” z Polską.
– Sytuacja jest ważna, istotna, dotyczy bezpieczeństwa regionu blisko-wschodniego, ale w liście (Donalda Trumpa – red) (…) jest wprost napisane nie tylko o powołaniu jakiegoś nieformalnego ciała w postaci Rady Pokoju, ale także i o ewentualnych ramach prawnych przyszłej organizacji, więc w tym sensie wszyscy doskonale wiemy, że potrzebna jest współpraca pomiędzy stroną rządową a Kancelarią Prezydenta – mówił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Premier Donald Tusk opublikował następnie na platformie X wpis, w którym poinformował, że dołączenie do rady będzie wymagało zgody parlamentu. Jak dodał, „rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego”. „I nikomu nie damy się rozegrać” – skwitował premier.
Źródła: Politico, Bloomberg












