
Rzecznik RDOŚ Łukasz Lis powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wytypowane do odłowu problematyczne osobniki to zwierzęta, które „straciły naturalny dystans” i coraz częściej wchodzą w kontakt z ludźmi.
RDOŚ wskazuje niedźwiedzie do odłowu i monitoringu
– Takich niedźwiedzi szacujemy, że jest około 20-30. Są rozproszone po południowej części województwa, bo problem dotyczy właśnie tego obszaru – powiedział rzecznik RDOŚ. Wyjaśnił, że chodzi przede wszystkim o osobniki wykazujące synantropizację (proces przystosowywania się do życia w środowisku przekształconym przez człowieka – red.), co przejawia się regularnym podchodzeniem pod zabudowania, żerowaniem przy śmietnikach i powtarzającymi się szkodami w mieniu.
Tymczasem biolog dr Wojciech Śmietana z Fundacji Przyroda i Nauka powiedział w rozmowie z Gazeta.pl, że twierdzenia, w kontekście bieszczadzkich niedźwiedzi, o „straceniu lęku przed człowiekiem są dużym nadużyciem”. – Mamy kilka osobników, które stały się mniej płochliwe i podchodzą pod zabudowania. Zdarza się to głównie w miejscowościach położonych na terenie gmin Solina i Cisna. Te niedźwiedzie jednak do tej pory nikogo nie zaatakowały, choć sytuacja jest niepokojąca, dlatego osobniki te są monitorowane telemetrycznie – wymieniał ekspert.
– Niedźwiedzie, jeśli są zaskoczone z niewielkiej odległości, mogą zaatakować albo jedynie próbować przestraszyć człowieka. Mówimy wtedy o ataku pozorowanym, ponieważ nie dochodzi do bezpośredniego kontaktu fizycznego – niedźwiedź biegnie w kierunku człowieka i nagle skręca w bok. Taki pozorowany atak może być ponawiany. Nie należy wtedy uciekać, bo może to sprowokować niedźwiedzia do pogoni – podkreślił. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule poniżej:
„To nie jest akcja spektakularna, tylko precyzyjna”
Rzecznik RDOŚ poinformował, że odłów niedźwiedzi będzie wykonywany przy użyciu metod, które „wymagają wiedzy i doświadczenia”. Po schwytaniu zwierzę zostanie uśpione przez lekarza weterynarii, wyposażone w obrożę telemetryczną, a następnie wypuszczone w bezpiecznym miejscu. – To nie jest akcja spektakularna, tylko precyzyjna. Niedźwiedź to inteligentne zwierzę, trzeba je przechytrzyć – stwierdził.
W działaniach wezmą udział pracownicy RDOŚ, lekarz weterynarii oraz członkowie nowo tworzonej grupy interwencyjnej, która docelowo ma liczyć 12 osób. Wsparcia udzielają także eksperci z Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdzie podobne procedury stosowane są od lat.
Mieszkańcy boją się niedźwiedzi. Pojawiły się doniesienia o planach otrucia zwierząt
Lis podkreślił, że działania regionalnej dyrekcji są odpowiedzią na sygnały płynące od mieszkańców i samorządów, które informują o coraz śmielszym zachowaniu niedźwiedzi. Dyrekcja w Rzeszowie odnotowuje 1-2 przypadki bezpośrednich kontaktów człowieka z drapieżnikiem, które kończą się obrażeniami u ludzi. To sytuacje, w których zwierzę zostaje zaskoczone w terenie leśnym, z dala od zabudowy i reaguje instynktownie. Równocześnie rośnie liczba obserwacji niedźwiedzi pojawiających się w pobliżu domów i gospodarstw. Na prośbę wójta gminy Bukowsko do odłowu zostanie włączony także niedźwiedź, który w Płonnej śmiertelnie ranił kobietę.
– Niedawno otrzymaliśmy również informację o planach trucia niedźwiedzi. To gatunek objęty ochroną ścisłą, a zakaz umyślnego zabijania jest jednoznaczny. Musieliśmy reagować – powiedział rzecznik.
Trwają przygotowania do akcji, ale dokładna data rozpoczęcia nie została jeszcze wyznaczona. Akcja zostanie sfinansowana z programu ochrony niedźwiedzia brunatnego, realizowanego przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.
Komisja sejmowa o niedźwiedziach na Podkarpaciu. Samorządowcy alarmują o zagrożeniu
Tymczasem w środę 13 maja sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zajmowała się tematem niedźwiedzi na Podkarpaciu. Obecni na posiedzeniu samorządowcy z regionu alarmowali o zagrożeniu dla mieszkańców i domagali się redukcji populacji zwierząt.
Wśród lokalnych włodarzy, którzy uczestniczyli w komisji, był wójt gminy Solina Adam Piątkowski, który podkreślił, że populacja niedźwiedzia w Bieszczadach wzrosła z około 20 do 400 osobników w ciągu 15 lat. – Te 400 niedźwiedzi generuje w mojej gminie rocznie ponad 120 zdarzeń zagrażających życiu. Wykorzystałem wszystkie środki: płoszenie, obroże, relokację. Jedynym wyjściem jest redukcja populacji. Czy w tym państwie parlament wybierają ludzie, czy niedźwiedzie? – pytał Piątkowski. Poinformował także o spadku frekwencji turystycznej i stratach przedsiębiorców.
Z kolei wójt gminy Bukowsko Marek Bańkowski opisał panikę wśród mieszkańców po śmiertelnym ataku niedźwiedzia na kobietę, który miał miejsce pod koniec kwietnia. Zakwestionował też sens samego obrożowania zwierząt. – Na 138 kilometrach kwadratowych mojej rolniczej gminy bytują 23 niedźwiedzie. To przekracza pojemność środowiska. Wprowadziłem zakaz wycieczek szkolnych, bo boję się o życie dzieci – powiedział.
Ile jest niedźwiedzi w Polsce? Sprzeczne dane
Według podanych na komisji danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) za rok 2024, populacja niedźwiedzia brunatnego w Polsce wynosiła 462 osobniki. Z tej liczby 339 osobników przypisywano województwu podkarpackiemu.
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski przekazał, że zgoda na odstrzał niedźwiedzia w Bukowsku została wydana w dniu zdarzenia. Poinformował również o krytycznej ocenie danych GUS dotyczących populacji tych zwierząt. – Dane GUS są wirtualne i obarczone olbrzymim błędem. Według służb parkowych, w Bieszczadzkim Parku Narodowym żyje 35 niedźwiedzi, a nie setki, jak sugerują statystyki oparte na wielokrotnych obserwacjach tych samych osobników – wskazał. Dodał, że telemetria pozwoli na precyzyjną eliminację tylko osobników problematycznych.
Obecna na komisji wiceministerka klimatu i środowiska Urszula Zielińska poinformowała o uruchomieniu programu wartego 16 mln złotych, który sfinansuje między innymi zakup niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady, systemy ostrzegania i powołanie lokalnych grup interwencyjnych. Podkreśliła, że priorytetem jest bezpieczeństwo ludzi, a w gminie Bukowsko zainstalowano już żywołapkę w celu schwytania osobnika, który dokonał śmiertelnego ataku.
W trakcie komisji przypomniano także, że na Podkarpaciu odłowionych i objętych monitoringiem GPS zostanie osiemnaście niedźwiedzi brunatnych.

