
-
Prof. Danel stwierdził, że decyzja dotycząca prezydenta Miszalskiego nie była dla niego zaskoczeniem, ale liczba oddanych głosów przekroczyła jego szacunki.
-
Politolog wskazał, że wynik referendum w Krakowie był rezultatem silnych emocji i zbiegu niekorzystnych dla Miszalskiego okoliczności, na których z zyskiem może wyjść PiS.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Nie do końca jestem zaskoczony tym, że ta decyzja zapadła w stosunku do prezydenta Miszalskiego. Natomiast to co mnie zaskoczyło (…), to te ponad 190 tys. oddanych głosów. To dużo więcej niż przewidywałem – mówił w rozmowie z Dawidem Serafinem i Łukaszem Szpyrką z Interii politolog prof. Łukasz Danel.
Ekspert, zapytany o powody, dla których mieszkańcy Krakowa tak tłumnie ruszyli do urn zauważył, że było to „referendum rozegrane na emocjach„, które, mimo że po pewnym czasie nieco opadły, wystarczyły, aby przesądzić o losie Aleksandra Miszalskiego.
Referendum w Krakowie. Politolog: Mocno spolaryzowana społeczność lokalna
– Ten wynik referendum jest pewnie sumą takich cząstkowych zdarzeń, obrazków, które oglądaliśmy w ostatnich tygodniach. Nie było ich zbyt wiele, ja nawet miałem wrażenie, że taka nudna ta kampania – powiedział.
Politolog zauważył, że „Aleksander Miszalski wygrał wybory o włos”. – Od samego początku rozpoczynał swoją kadencję z mocno spolaryzowanym społeczeństwem krakowskim – wyjaśnił, wskazując, że w tej sytuacji jedyną możliwą strategią było namawianie do zrezygnowania z udziału w głosowaniu.
Ekspert przyznał także, że wiele decyzji prezydenta mogło budzić kontrowersje. – Ale nie wiem, czy aż tyle złego miał zrobić, aby to wystarczyło do takiej mobilizacji – wskazał, dodając, że „doszło do zbiegu bardzo wielu okoliczności, które po prostu Miszalskiemu nie sprzyjały”.
Prof. Danel zauważył także, że wynik referendum będzie służył dzisiejszej opozycji. – Dla PiSu to jest woda na młyn (…). PiS może okazać się największym beneficjentem tego referendum – powiedział.
Aleksander Miszalski straci stanowisko? Politolog analizuje działania prezydenta Krakowa
Politolog podkreślił jednak, że nie sądzi, aby rezultat głosowania przełożył się na wyniki sondaży ogólnopolskich, szczególnie, że z sondażu exit poll OGB i Stan360 dla Polsat News wynika, że najistotniejsze dla głosujących były kwestie lokalne.
Politolog zwrócił także uwagę na wycofywanie się Miszalskiego z części decyzji politycznych, kiedy pomysł referendum zyskał popularność. – To było fatalne – powiedział, wskazując, że w pierwszych dniach po ogłoszeniu zbiórki podpisów środowisko prezydenta zdecydowanie deprecjonowali ten pomysł.
– Do jego odwołania doprowadzili nie tylko jego przeciwnicy, ale także jego wyborcy – dodał. Z sondażu dla Polsat News wynika, że 29 proc. z nich opowiedziało się przeciwko prezydentowi w referendum.
Prof. Danel odniósł się także do kwestii wyznaczenia komisarza wyborczego, do którego będzie musiało dojść. W jego ocenie będzie to prawdopodobnie osoba związana z Krakowem, z PSL lub KO. – Nie sądzę, aby premier Tusk pokusił się o komisarza-spadochroniarza – stwierdził.
Zarówno Aleksander Miszalski, jak i Rada Miasta Krakowa będą musieli opuścić stanowiska – wskazuje sondaż exit poll OGB i Stan360 dla Polsat News. Za odwołaniem prezydenta i rady miejskiej opowiedziało się ponad 90 proc. uczestników referendum. Frekwencja wyniosła 31,8 proc.
-
To oni decydowali o losie prezydenta Miszalskiego. Mówią nam wprost. „Miało być inaczej”
-
Referendum w Krakowie. Łukasz Gibała komentuje exit poll. „Ten wynik oznacza jedno”

