
-
Donald Tusk sprzeciwia się propozycji Lewicy dotyczącej zmian w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy.
-
Premier uważa, że nadanie urzędnikom zbyt dużych uprawnień w zakresie zmiany formy zatrudnienia jest niebezpieczne dla rynku pracy.
-
Włodzimierz Czarzasty z Lewicy deklaruje otwartość na dalszą rozmowę i poszukiwanie kompromisu w tej sprawie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W koalicji rządzącej trwa dyskusja na temat reformy ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, z rozbieżnymi stanowiskami Czarzastego i Tuska.
Sprawę tę, w mediach społecznościowych, skomentował w czwartek premier RP. „Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł” – napisał na platformie X szef rządu.
Donald Tusk dodał, że zadaniem rządu jest „uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji„. „Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników” – zapewnił w swoim wpisie.
Ustawa Lewicy bez poparcia Tuska. Chodzi o PIP
Planowana reforma rozszerzająca uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy miała stać się przedmiotem kłótni na niedawnym posiedzeniu rządu.
Premier Tusk potwierdził, że na Radzie Ministrów podczas dyskusji o zmianach w ustawie o PIP panowały „uzasadnione emocje„. – Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę z mojego punktu widzenia uważam za zamkniętą – poinformował.
– Uważam, że przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydować o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm. Mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy – podkreślił szef rządu.
Reforma ustawy o PIP. Czarzasty zapowiedział spotkanie z Tuskiem
Na słowa Donald Tuska o ustawie zareagował marszałek Włodzimierz Czarzasty, który oznajmił z kolei, iż nadal jest „bardzo otwarty na rozmowę”.
– Tę sprawę trzeba załatwić. Nie drzwiami, to oknem. Bez kłótni, bez żadnej sytuacji, która by rodziła jakiekolwiek napięcia – podkreślił marszałek.
Polityk dodał, że jeżeli ustawa w aktualnej formie nie odpowiada szefowi rządu, to jest gotowy do dyskusji nad jej zmianą. Zwrócił uwagę szczególnie na kwestię dowolności urzędnika, który ma decydować o formie umowy między pracownikiem a pracodawcą.
– Urzędnik nie ma prawa, nie powinien mieć prawa do jakiejkolwiek w tej sprawie fakultatywności. To znaczy to nie może być dowolna interpretacja, to musi jasno wynikać z przepisu i musi być tak, jak jest, instancja odwoławcza, jaką jest sąd – zaznaczył polityk.
Czarzasty podkreślił, że w ramach dyskusji rządowych należy ustalić, co zrobić z trzema sferami: środków finansowych z KPO, KPO jako kamienia milowego oraz „ograniczenia funkcjonowania i ucywilizowania umów-zleceń, jeżeli nie będzie można ich zlikwidować”.












