Rewelacja odprawiła klub Wilfredo Leona. Pucharowy sen ciągle trwa! – Siatkówka – Sport Wprost

Dwa zespoły z bezpośredniego zaplecza PlusLigi nie zdołały ich pokonać. Spoglądając na tabelę PLS 1. Ligi, IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice ograł odpowiednio lidera i trzeci zespół w ramach rozgrywek w Tauron Pucharze Polski. Co więcej, GKS Katowice w 11 meczach na pierwszoligowym poziomie, nie przegrał ani razu. A jednak, w II rundzie pucharowych rozgrywek, katowiczanie przegrali z drugoligowcem po tie-breaku.

Tauron Puchar Polski: IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice ogrywa faworytów

Jak to jest możliwe, że zespół, który gra na trzecim szczeblu rozgrywek (PlusLiga, PLS 1. Liga i wspomniana II liga), potrafi rywalizować z pierwszoligowcami? Zapytaliśmy o to trenera Jelczańskich Lwów, jak nazywani są siatkarze z podwrocławskiej miejscowości, Krzysztofa Janczaka. W przeszłości m.in. reprezentanta Polski, funkcjonującego na boiskach PlusLigi (wówczas PLS), człowieka, który był też w kadrze siatkarzy na igrzyskach olimpijskich w Atlancie (1996).

– Nasze zadanie przede wszystkim jest takie, żeby zawsze publika dobrze się bawiła – uśmiecha się Janczak, dodając po chwili: – Przyjeżdżają do nas pierwszoligowcy i to oni mają na sobie presję, że muszą wygrać. My możemy. A ostateczne wyniki? Troszkę wstyd dla zespołów, które mają jednego czy dwóch siatkarzy opłacanych na poziomie naszego całego składu. Na szczęście nie zawsze budżet decyduje. A poza tym nie będę tu umniejszał mojemu zespołowi. My gramy swoją dobrą siatkówkę, to podstawa do podjęcia jakiejkolwiek rywalizacji z wyżej notowanymi rywalami – wylicza Janczak.

Zespół z Jelcza-Laskowic w krajowym pucharze ograł wspomniany GKS Katowice (3:2) u siebie, następnie na wyjeździe MTS Międzyrzec Podlaski (3:2) i – historia najświeższa – ponownie na swoim terenie CUK Anioły Toruń (3:1). Torunianie na Dolny Śląsk przyjechali mocno rozpędzeni, już jako trzeci zespół zaplecza PlusLigi. CUK Anioły, czyli klub, którego właścicielem jest Wilfredo Leon, ma duże aspiracje. Ale w IV rundzie PP górą byli jednak siatkarze z Dolnego Śląska. Zespół z miasta, które niektórzy słusznie mogą kojarzyć z polskim przedsiębiorstwem motoryzacyjnym, specjalizującym się w produkcji samochodów ciężarowych i autobusów – słynnymi Jelczami.

W następnej rundzie na drugoligowca z Dolnego Śląska czeka Stal Nysa. Czyli kolejny zespół z aspiracjami na PlusLigę, tym bardziej że jeszcze w poprzednim sezonie właśnie w tym gronie klub z Opolszczyzny funkcjonował. Trenerem drużyny jest Mark Lebedew. Australijczyk, który ma ogromnie doświadczenie, a co ciekawe, jego drogi przecięły się z cytowanym Janczakiem. Obaj panowie spotkali się bowiem w Gwardii Wrocław, w której Lebedew… zastąpił dzisiejszego szkoleniowca zespołu z Jelcza-Laskowic. Będzie zatem okazja do spotkania po dwóch stronach siatki. Choć przeszłość w tym wypadku nie wydaje się być najważniejsza.

Stawką meczu – ponownie w Jelczu-Laskowicach (taki przywilej niżej notowanego) będzie przejście już V rundy rozgrywek. To nadal część wstępna PP, ale na starcie 2026 roku rozpocznie się faza ćwierćfinałów, w której do gry dołączą również zespoły PlusLigi.

– Kiedyś to pasmo zwycięstw z klubami z I ligi się skończy. Dla nas, jako drużyny grającej w II lidze, takie wygrane są jednak bardzo budujące. Mam pracowity zespół, mieszankę doświadczenia z młodością. Ale nie ma co ukrywać, takie granie w wydaniu drugoligowca, w ciągu dziesięciu dni cztery mecze, to twardy orzech do zgryzienia. Parę chłopaków z drużyny pracuje, część… będzie miało maturę. Takie życie. Ale tak jak napisałem gdzieś tam w mediach społecznościowych: Chwilo trwaj! – uśmiecha się Janczak.

Faktycznie w zespole z Jelcza-Laskowic znajdzie się kilka znanych postaci, głównie z pierwszoligowych boisk. Ci najważniejsi to duet: przyjmujący Janusz Górski i środkowy Arkadiusz Olczyk. Choć MVP meczu z torunianami został wybrany Nikodem Wiśniewski, czyli kapitan i rozgrywający drużyny.

Dolny Śląsk, który wśród klubów siatkarskich nie ma obecnie ani jednego zespołu na poziomie PlusLigi i PLS 1. Ligi, potrzebuje takich sukcesów. Region z tradycjami w siatkówce – na czele z Gwardią Wrocław (w weekend Gwardziści zagrają drugoligowe derby województwa właśnie z Jelczańskimi Lwami) czy Chełmcem Wałbrzych – może cieszyć się z wyników klubu z Jelcza-Laskowic.

A jak długo potrwa ta pucharowa, szalona przygoda? Kolejna odsłona 17 grudnia. Wówczas hala w Jelczu-Laskowicach ponownie powinna być pełna kibiców, a wspomniane starcie IM Rekord Volleya ze Stalą Nysa, zapowiada się smakowicie.

Udział