Jak informuje ukraiński portal Defence Express, rosyjska flota wojenna zainaugurowała morskie próby okrętu podwodnego Chabarowsk. Jednostka opuściła stocznię w północnym Siewierodwińsku i obrała kurs na Morze Białe. To historyczny, dziewiczy rejs tej maszyny, znanej pod kryptonimem projekt 09851, której proces konstrukcyjny ciągnie się od 2014 roku. Do samego wodowania statku doszło niedawno – w listopadzie 2025 roku.
Sześć wyrzutni do broni nuklearnej
Zgodnie z założeniami rosyjskiego dowództwa Chabarowsk będzie drugą z kolei maszyną w rodzimej marynarce, która przystosowana jest do transportu i wystrzeliwania torped Posejdon. W kadłubie zaplanowano miejsce na sześć wyrzutni przeznaczonych specjalnie dla tego typu broni.
Do tej pory wyłączność na przenoszenie Posejdonów posiadał gigantyczny okręt podwodny Biełgorod, będący zarazem najpotężniejszą jednostką tego typu stworzoną w Rosji. Gdy proces testów i ostatecznych prac zostanie sfinalizowany, nowa maszyna ma zostać wcielona do służby w ramach rosyjskiej Floty Oceanu Spokojnego.
Same torpedy Posejdon to wielkogabarytowe drony podwodne z torpedą napędzaną miniaturowym reaktorem atomowym. Są one w stanie transportować ładunki nuklearne i konwencjonalne na międzykontynentalne dystanse. I choć Władimir Putin publicznie przekonuje, że jest to broń nieposiadająca żadnego odpowiednika na naszej planecie, specjaliści i analitycy z ośrodków zachodnich podchodzą do tych deklaracji ze sporym dystansem, wskazując, że Kreml celowo przejaskrawia faktyczne osiągi tego sprzętu.
– Nie ma sposobów na jego przechwycenie – oświadczył Putin w październiku 2025 roku, zwracając uwagę na niewielkie rozmiary, dużą prędkość i osiąganą głębokość drona. Rosyjska propaganda przedstawia Posejdona jako broń, mogącą zniszczyć nadmorskie miasta USA radioaktywnym tsunami. Z kolei były prezydent i premier Dmitrij Miedwiediew napisał na portalu X, że nowy straszak Putina należy traktować jako „broń dnia ostatecznego”.
Źródło: PAP













