-
Szwajcaria ogłosiła sukces programu reintrodukcji rybołowów, dzięki czemu po 112 latach ptaki te ponownie pojawiły się w tym kraju.
-
Lokalizacje gniazd rybołowów są utrzymywane w ścisłej tajemnicy, aby zapewnić bezpieczeństwo ptakom.
-
W maju wykluły się pierwsze od ponad stu lat pisklęta rybołowa, a kolejnym wyzwaniem dla nich będzie migracja do Afryki.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Rybołowy to ptaki o niebywałym wręcz zasięgu. Występują na wszystkich kontynentach poza Antarktydą (w Ameryce Południowej zimują rybołowy z północnej części kontynentu). Nie wszędzie jednak są jednakowo liczne. W części państw, np. w Polsce są ekstremalnie rzadkie i poważnie zagrożone, a ich liczbę ocenia się na kilkadziesiąt par. W innych państwach rybołowy wyginęły. Do takich państw w Europie należą chociażby Grecja czy Turcja. Dwieście lat temu ptaki wymarły w Irlandii, ale tam od 2023 r. prowadzona jest ich reintrodukcja. Podobne działania mają miejsce w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech. Z sukcesami.
Teraz o powrocie rybołowów po 112 latach informuje Szwajcaria. Jak podaje IUCN, ostatni potwierdzony lęg rybołowów na terytorium tego państwa miał miejsce w 1911 r., a ostatnia para tych drapieżników była obserwowana w Szwajcarii w 1914 r.
Szwajcaria nie miała rybołowów przez ponad 100 lat
Od 2015 r. prowadzony jest program reintrodukcji rybołowa. Do Szwajcarii sprowadzano młode ptaki m.in. ze Szkocji, Norwegii i Niemiec. Miejscem, gdzie miały zamieszkać, był rejon Trzech Jezior (Drei-Seen-Land). To jeziora Bieler, Murten i Neuchatel, leżące obok siebie i położone na północny-zachód od Berna. Leżą w zachodniej Szwajcarii, blisko francuskiej granicy. Sporo tu nie tylko jezior, ale i lasów, gdzie na starych drzewach rybołowy mogłyby zakładać gniazda.
W latach 2015-2020 stowarzyszenie ochrony ptaków „Nos Oiseaux” sprowadziło 66 piskląt z Norwegii, Niemiec i Szkocji. Były one hodowane w wolierach w pobliżu Sugiez we Fryburgu i tam wychowywane bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi, zanim odbyły swój pierwszy lot. Zaczęło to przynosić efekty, gdyż w 2025 r. trzy wypuszczone w ramach programu samce wróciły do Szwajcarii, a dwa z nich utworzyły pary: obserwowano budowę gniazd, dostarczanie ryb samicom i kopulacje. Nie doszło jednak jeszcze do potwierdzonego lęgu. Dopiero teraz się to udało.
Rybołowy wymagają bezpieczeństwa gniazd
Jak podaje SRF, pierwsze od ponad 100 lat pisklęta rybołowa w Szwajcarii wykluły się w maju. Do tej pory informacja ta była utrzymywana w tajemnicy, aby zapewnić bezpieczeństwo gniazda, powiedziała agencji prasowej Keystone-SDA Wendy Strahm, koordynatorka projektu reintrodukcji wspieranego przez zachodnioszwajcarskie stowarzyszenie ochrony ptaków „Nos Oiseaux”. I lokalizacja gniazd nie zostanie ujawniona, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Podobna metoda stosowana jest w Polsce – u nas również lokalizacja gniazd drapieżników nie jest podawana. Obowiązują jednak przepisy, że nie wolno zbliżać się do nich na mniej niż 200 metrów, a w okresie lęgowym – na 500 metrów.
Szwajcarzy ujawnili informację o udanych lęgach dopiero wtedy, gdy nabrali pewności, że młode ptaki przeżyły. Wiele z młodych ginie, zwłaszcza tych z później złożonych jaj – dzieje się tak, gdy brakuje pokarmu albo ptaki są płoszone. W tym wypadku dwie samice nazwane Somone i Khnifiss oraz samiec Diawling przeżyły.
Kolejnym kluczowym krokiem dla młodych rybołowów będzie ich migracja do Afryki, która ma nastąpić do końca sierpnia. Według statystyk, śmiertelność podczas migracji u pierwszorocznych ptaków wynosi około 80 procent. Pytanie zatem, czy szwajcarskie pisklęta powrócą.

Polowania rybołowów tworzą cały biznes turystyczny
Powrót rybołowów to nie tylko kwestia włożenia do ekosystemu ważnego, odpowiedniego klocka, dzięki któremu działa on prawidłowo. To także szansa na odzyskanie jednego z najpiękniejszych i najefektowniej polujących ptaków świata. Rybołowy nie są jedynymi ptakami szponiastymi, które polują na ryby – robią to także chociażby bieliki. One jednak poza rybami zjadają także ptaki wodne, padlinę i małe ssaki. Rybołów zaś jest w zasadzie w 100 procentach rybożercą. Po zdobycz nurkuje w sposób oszałamiający – spada do wody jak pocisk, zanurza się i wyciąga niekiedy spore okazy. Bywały przypadki, że duża ryba potrafiła pociągnąć ptaka na dno.
Te nurkowania i łowy rybołowów są tak wspaniałe, że w niektórych krajach powstał nawet wokół nich przemysł turystyczny – tak jest np. w Wielkiej Brytanii czy Norwegii, gdzie miłośnicy obserwacji ptaków przyjeżdżają na specjalne wycieczki, co napędza lokalną gospodarkę.
Rybołowy mają jednak także wielu wrogów. To głównie właściciele stawów rybnych i rybacy. W menu tego ptaka jest bowiem wiele gatunków morskich i słodkowodnych ryb, w tym zdarza mu się wyciągać ze stawów hodowlane karpie, pstrągi czy łososie albo polować na cenione śledzie, dorsze czy węgorze.













