Chodzi o reformę systemu podatkowego, wprowadzenie trzeciego, pośredniego progu PIT pomiędzy obecne 12 i 32 proc. Ma wynosić 24 proc. Zyskać mają pracownicy, których roczne dochody mieszczą się w przedziale 120–140 tys. zł. Szacuje się, że takich osób jest ponad 2 mln i stale przybywa, bo pensje rosną, a próg od lat jest zamrożony. To ci, którzy zarabiają na etacie powyżej 10 tys. zł brutto. Teraz mają zyskać średnio 2600 zł rocznie. Zawsze coś.


Dziś żyją w przekonaniu, że system każe ich za rozwój, umiejętności i pracowitość. Gdy ktoś dostawał podwyżkę, na jego konto w ostatnich miesiącach roku wpływało niższe wynagrodzenie netto. Tak działa podatkowa progresja. Od przyszłego roku skutki jej mogą być złagodzone. Czy taka zmiana uczyni system bardziej sprawiedliwym? Wszystko zależy od tego, jak sprawiedliwość podatkową rozumiemy. Dobra to okazja, żeby się nad tym zastanowić, bo właśnie przez podatki każda władza pokazuje, z jakim państwem mamy do czynienia, na jakich wartościach jest budowane i jakim postawom sprzyja.

Czasy podatku pogłównego

Udział