
„Nasz manul wrócił – cały, zdrowy i… wyglądający tak, jakby właśnie był na weekendowym city breaku, a nie na nieplanowanej eskapadzie” – informuje Nowe Zoo w Poznaniu w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych.
Bożenka zniknęła z zoo w środę, 25 lutego. W trakcie porannego obchodu zauważono, że zostały otwarte pomieszczenia, w których zwierzę przebywało. Pracownicy podejrzewali, że zwierzę mogło zostać wypuszczone celowo przez nieznanego sprawcę.
Manulka ma charakterystyczny wygląd – nie ma oka i – choć przypomina dużego, puszystego domowego kota – to typowym kotem nie jest. Manule to ssaki z rodziny kotowatych występujące w naturze w Azji, m.in. w Kazachstanie, na Kaukazie i Wyżynie Tybetańskiej.
Poznaniacy i poznanianki ruszyli na pomoc zoo i relacjonowali, czy widzieli w okolicy samicę manula. Ze zgłoszeń, które dotarły do pracowników ogrodu wynika, że zwierzę nie oddaliło się zbytnio – Bożenka krążyła prawdopodobnie wokół zoo. Była widziana m.in. przy pobliskim Jeziorze Maltańskim oraz Stawie Olszak.
Manulka do poniedziałku pozostanie na obserwacji. Ogród zoologiczny podziękował wszystkim zaangażowanym w poszukiwania zwierzęcia.
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz gdy zrobiło się głośno o ucieczce manula w Poznaniu. W pandemii szerokim echem odbiła się ucieczka Magellana – innego rezydenta ogrodu z tego gatunku.
Do ucieczki manula Magellana doszło w październiku 2020 r. Ostatecznie zwierzę w zaroślach odnalazł spacerujący nieopodal mężczyzna, były pracownik zoo. Zwierzę namierzono przy ul. Krańcowej i manul wrócił do ogrodu zoologicznego. Tego dnia otrzymał imię Magellan na pamiątkę wyprawy poza ogrodzenie.











