Ziema uprawna jest kluczowym zasobem unijnego społeczeństwa – także Polaków – i decyduje o tym, jak odporne mogą być systemy żywnościowe, łańcuchy dostaw i gospodarki poszczególnych krajów w obliczu kryzysów, których nie brakuje.
Utrata blisko miliarda ton gleby co roku to straty finansowe dla rolnictwa i gospodarki przekraczające 50 miliardów euro rocznie. Czy nas na to stać?
Marnujemy jeden z najważniejszych zasobów na Ziemi. Wzrasta poziom CO2
Gleba to wierzchnia warstwa litosfery, która powstaje w wyniku wieloletnich procesów fizycznych i chemicznych i stanowi podstawę rozwoju rolnictwa. Trzeba sobie uświadomić, że to gleba reguluje obieg wody na Ziemi, magazynuje składniki odżywcze, zapewnia siedliska dla niezliczonych organizmów i odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu przyjaznego ludziom klimatu.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że około 95 procent całej żywności produkowanej na świecie pochodzi bezpośrednio lub pośrednio z gleby. Tymczasem według Komisji Europejskiej, nawet 70 proc. gleb w Europie uważa się za niezdrowe, a 40 proc. wszystkich gleb na świecie jest już zdegradowanych, czyli swojej funkcji nie spełnia zupełnie.
Co gorsza, to jest proces samonapędzający się: gleba ulega degradacji, gdy materia organiczna, struktura i jej aktywność biologiczna maleją. Rosnące temperatury, malejące opady i częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe tylko przyspieszają ten proces. A kiedy przyspiesza degradacja ziemi, przyspiesza też uwalnianie dwutlenku węgla do atmosfery.
Żyzna gleba to skarb. Polska ma problem z glebą zakwaszoną – bardzo duży
Szacuje się, że od początku istnienia współczesnego rolnictwa na całym świecie do atmosfery zostało uwolnionych z gleb do atmosfery około 500 miliardów ton dwutlenku węgla, co stanowi ponad dziesięciokrotność całkowitej emisji ze wszystkich lotów w historii ludzkości. Człowiek sprawił, że to gleby stały się znaczącym źródłem emisji CO2.
Żyjemy w błędnym kole: uwalnianie dwutlenku węgla przyspiesza zmiany klimatu, które z kolei powodują dalszą degradację gleby.
Co z tego ma człowiek? Produkcja rolna staje się coraz bardziej niepewna i mniej wydajna. Nieurodzaje stają się obciążeniem ekonomicznym dla gospodarstw rolnych i ryzykiem dla producentów żywności. Planowanie ilości, jakości i cen dostaw produktów rolnych staje się z roku na rok coraz trudniejsze.
W Polsce oficjalnie zarejestrowano już ponad 62 tysiące hektarów gruntów całkowicie zdegradowanych i zdewastowanych, które wymagają natychmiastowej rekultywacji. Z powodu silnego zakwaszenia (pH poniżej 5,5) zagrożona lub dotknięta obniżeniem jakości jest nawet do 50 proc. wszystkich użytków rolnych w kraju. W województwie mazowieckim, łódzkim i podkarpackim odsetek zakwaszonej ziemi przekracza 60–80 proc.
Najwięcej zniszczonych terenów znajduje się za to w województwie wielkopolskim i śląskim.
Kluczowe pytanie nie brzmi czy chcemy inwestować w zdrowie gleby, ale czy możemy sobie pozwolić na dalsze zaniedbywanie jej?
Unia Europejska chce ratować sytuację – do 2050 roku wszystkie gleby w Europie mają odzyskać dobry i zdrowy stan. W jaki sposób? Dzięki rolnictwu regeneratywnemu, czyli to co niechcący intuicyjnie robili nasi przodkowie: rezygnacja z głębokiej orki na rzecz płytkiego spulchniania, płodozmian, ograniczenie używania sztucznych nawozów i silnych oprysków na rzecz metod naturalnych.


