O północy z czwartku na piątek (24 lipca) upłynął termin ultimatum, jakie kierownictwo PiS postawiło parlamentarzystom na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń. Brak takiej deklaracji skutkował wykluczeniem z partii.
W piątek w samo południe Jarosław Kaczyński ogłosił, że „trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa” w partii. Dodał, że decyzja „zostanie potwierdzona” w przyszłym tygodniu przez Komitet Polityczny PiS.
– Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jakie są skutki niepodpisania. No i podjęli taką decyzję, jaką podjęli. Nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci, czy tym bardziej w silniejszych uczuciach negatywnych. Tak się po prostu ułożyło – mówił Kaczyński.
Konflikt między politykami PiS a środowiskiem skupionym wokół stowarzyszenia Rozwój Plus narastał już od pewnego czasu. Tarcia widoczne są m.in. na linii Sasin-Morawiecki.
„Solidarna Polska Jacka Sasina”
Na piątkowej konferencji prasowej Morawiecki poinformował, że do Rozwoju Plus należy 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów. Jak przekonywał, do samego końca chciał działać w ramach PiS i w oparciu o strategię „dwóch płuc” partii.
Nieco wcześniej, w telewizji wPolsce24, zrelacjonował czwartkowe spotkanie „ostatniej szansy” z Jarosławem Kaczyńskim przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. – Mogę tylko powiedzieć, że byłem zdziwiony, że szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina. Nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, że są osoby, które bardzo ciężko pracują, a są takie, które zajmują się przede wszystkim intrygami – i są w tym naprawdę dobre – ocenił Morawiecki. Jak dodał, PiS staje się „Solidarną Polską Jacka Sasina”.
Po słowach Morawieckiego Sasin poczuł się wezwany do odpowiedzi. „Mateusz, ja nigdy nie byłem ani w Solidarnej Polsce, ani w żadnej innej partii niż Prawo i Sprawiedliwość” – napisał na X. „Ty za to byłeś doradcą Donalda Tuska w czasie, gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości rozkręcano przemysł pogardy, a śp. Prezydent Lech Kaczyński był brutalnie atakowany” – dodał.
„Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię poza własną, wąską grupą jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie. Tyle w temacie” – podsumował swój wpis polityk.
Co ciekawe, o przeszłości Morawieckiego napomknął także Jarosław Kaczyński w piątek wieczorem podczas rozmowy na antenie wPolsce24. – On [Mateusz Morawiecki] miał bardziej skomplikowany życiorys i przez dłuższy czas był po tej stronie, która atakowała. To nie oznacza, że on osobiście atakował, ale w tym świecie się obracał. Był nawet doradcą Tuska – mówił prezes PiS, którego wypowiedź cytuje portal 300polityka.
Sasin zmienił zdanie?
Warto przypomnieć, że w październiku 2023 roku Sasin na antenie Polsat News tłumaczył, że Morawiecki nie był doradcą ówczesnego szefa rządu Tuska. – Pan premier nie był wtedy politykiem (…). Został poproszony o wyrażanie opinii w różnych sprawach. To nic nadzwyczajnego – twierdził wówczas.
W latach 2010-2012 Morawiecki należał do Rady Gospodarczej w rządzie Donalda Tuska. W tym czasie był prezesem banku BZ WBK. Rada pełniła funkcję doradczą i opiniowała propozycje dotyczące polityki gospodarczej.
„Morawiecki, nim został ulubieńcem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w środowisku liberałów spędził lata. Poznał ludzi, którzy dbali o gospodarcze zaplecze rządu PO: dzielili wpływy w spółkach skarbu państwa, doradzali w gabinetach polityków” – pisała „Wyborcza”.
Sam były premier w rozmowie z Interią w październiku 2023 roku odżegnywał się od doradzania Tuskowi. Odpowiedź padła w reakcji na pytanie o słowa Tuska, który powiedział wcześniej w TVP: „Tak się zastanawiam, Mateusz, co się z tobą stało. Jak prosiłeś mnie o pracę, wyglądałeś na człowieka spokojnego i przyzwoitego”. „Pan Tusk w jednym zdaniu powiedział dwa kłamstwa. Po pierwsze, nigdy nie byliśmy po imieniu, a po drugie nigdy nie byłem jego doradcą. Dwa kłamstwa w jednym krótkim zdaniu. Dlaczego mnie to nie dziwi” – mówił wówczas Morawiecki, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl.
Słowa te skomentował portal Demagog, twierdząc, że „Rada Gospodarcza była organem pomocniczym premiera, który powoływał i odwoływał jej członków. Osoby w Radzie miały za zadanie współpracować z Donaldem Tuskiem i dzielić się z nim swoją wiedzą” – czytamy w materiale na ten temat.













