
Kandydat na premiera z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek przedstawił w niedzielę w Kaliszu pierwsze trzy punkty ze swoich 21 postulatów wyborczych. Jeden z nich dotyczy zmian dla dorabiających emerytów. — Srebrna praca, czyli zwolnienie z podatku PIT i zwolnienie składek emerytalnych i rentowych wynagrodzenia emerytów do poziomu 2 500 zł netto. 2 500 zł netto emeryta bez żadnych dodatkowych składek i podatków — zapowiedział Czarnek.
Polityk przekonuje, że zwolnienie z PIT i składek emerytalnych i rentowych byłoby na rękę nie tylko pracującym seniorom, ale też pracodawcom, którzy chętniej przyjmowaliby do pracy osoby na emeryturze.
728 plus dla seniorów? Eksperci sceptyczni
Szczegóły propozycji nie są znane, ale wygląda na to, że byłaby ona korzystna na aktywnych zawodowo emerytów. To, co państwo potrąca w ramach składek i podatku, mogłoby powiększyć ich wypłatę netto, ale tylko do kwoty 2 500 zł netto.
Z wyliczeń dr Antoniego Kolka z Akademii Leona Koźmińskiego, które przytacza „Fakt”, wynika, że obecnie emeryt pracujący za pensję minimalną (od stycznia jest to 4 806 zł brutto) otrzymuje “na rękę” 3 305 zł i 85 gr. Ulga, którą proponuje kandydat PiS na premiera, mogłaby oznaczać, że wynagrodzenie netto wzrośnie do 4 033 zł i 75 gr, czyli o 727 zł i 90 gr. miesięcznie.
Wyliczenie przedstawione przez eksperta zakłada, że zwolnienie dotyczyłoby nie tylko składek ZUS, ale także składki zdrowotnej. Dziennik zwraca uwagę, że w propozycji Czarnka mamy swoisty „haczyk” o którym polityk nie mówi. Jeśli seniorzy będą odprowadzać niższe składki ZUS, w mniejszym stopniu skorzystają z przeliczenia świadczenia.
Do propozycji kandydata PiS krytycznie podchodzi dr Marcin Wojewódka, ekspert Instytutu Emerytalnego. W jego ocenie mamy tu do czynienia z zaproszeniem do “jak najwcześniejszego korzystania z uprawnień emerytalnych”.
– Bo im szybciej przejdę na emeryturę, tym szybciej będę mógł nie płacić podatków. O ile rozumiem atrakcyjność takiego rozwiązania z punktu widzenia indywidualnego, to stoi ono nie tylko w jawnej sprzeczności z tym, do czego poprzedni rząd PiS Mateusza Morawieckiego zobowiązał się w Krajowym Planie Odbudowy, czyli do podnoszenia efektywnego wieku emerytalnego — mówi „Faktowi” dr Wojewódka.
Ekspert zwraca uwagę, że dojdzie również do zmniejszenia dochodów państwa, co będzie oznaczało konieczność znalezienia środków w kieszeniach innych podatników.

