-
Na plażach południowej Kalifornii zgłoszono w tym roku znaczący wzrost przypadków ukłuć przez płaszczki, co wiąże się z większą obecnością tych zwierząt na wybrzeżu.
-
Wzrost liczby płaszczek jest przypisywany ociepleniu wody oceanicznej, fali morskich upałów i zjawisku El Niño, a także spadkowi populacji naturalnych drapieżników.
-
Ratownicy zalecają przesuwanie stóp po dnie jako prewencję, a naukowcy zwracają uwagę na rolę płaszczek w ekosystemie oraz potrzebę informowania plażowiczów o zagrożeniu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Płaszczki od lat pojawiają się masowo na niektórych plażach Kalifornii. Szczególnie znany jest fragment wybrzeża w Seal Beach, nazywany „ray bay”, czyli zatoką płaszczek.
Cieplejsza woda sprzyja koncentracji tych zwierząt. Podczas badań prowadzonych na jednym z odcinków plaży naukowcy byli w stanie zebrać ok. 200 płaszczek w ciągu jednego poranka.
Ale teraz skala zjawiska jest wyraźnie większa niż w poprzednich latach – podaje agencja AP. Na plażach Bolsa Chica i Huntington State Beach w Kalifornii od początku 2026 r. odnotowano już ponad 3100 przypadków ukłuć. To ok. dwa razy więcej niż w całym 2025 r.
Wysyp płaszczek u wybrzeży Kalifornii. To wina El Niño
Za część wzrostu liczby zwierząt przy popularnych plażach odpowiadają warunki panujące w oceanie. Charakterystyczne okrągłe płaszczki, licznie występujące u wybrzeży południowej Kalifornii, preferują cieplejsze wody i płytkie, piaszczyste obszary. Szczególnie często można spotkać je w pobliżu lagun i przybrzeżnych zatok. Latem samce zwiększają aktywność, poszukując pożywienia. Ciepła woda sprzyja również rozmnażaniu.
Tegoroczna sytuacja jest dodatkowo związana z utrzymującą się morską falą upałów u zachodnich wybrzeży USA. Według amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) jest to trzeci przypadek w historii obserwacji, gdy tak rozległy obszar przybrzeżnych wód utrzymuje podwyższoną temperaturę przez tak długi czas.
Dodatkowym czynnikiem są warunki związane z El Niño, które sprzyjają przemieszczaniu się większej liczby płaszczek z cieplejszych rejonów na północ. El Niño to naturalne zjawisko klimatyczne związane z ponadprzeciętnie wysoką temperaturą wód równikowej części Oceanu Spokojnego.
Eksperci zwracają uwagę, że ocieplenie wód może być szczególnie istotne dla płaszczek znajdujących się na północnej granicy ich naturalnego zasięgu. Dodatkowo na liczebność płaszczek może wpływać spadek populacji niektórych ich naturalnych drapieżników, np. rekinów, lwów morskich i dużych ryb.
Ukłucia się zdarzają, więc warto naśladować ruch płaszczki
Do większości ukłuć ludzi przez płaszczki dochodzi przypadkowo, m.in. gdy ktoś nadepnie na zwierzę ukryte w piasku. Płaszczka reaguje instynktownie, gwałtownie unosząc ogon i wbijając w ciało człowieka znajdujący się na nim kolec. Jest on wyposażony w substancje powodujące silny ból. Rany mogą być również głębokie i zanieczyszczone fragmentami kolca lub jego osłony.
Ratownicy na kalifornijskich plażach zalecają więc chód w stylu „stingray shuffle”, czyli przesuwanie stóp po dnie zamiast wykonywania normalnych kroków, podobnie zresztą jak płaszczka.
Dzięki temu ryba ma szansę wyczuć nadchodzącą osobę i odpłynąć, zanim zostanie nadepnięta. To prosta metoda, która może znacząco ograniczyć ryzyko przypadkowego kontaktu.
Płaszczki pełnią ważną funkcję w ekosystemie. Żerując w piasku i osadach, pomagają napowietrzać dno oraz regulować liczebność drobnych organizmów, takich jak małże. Celem biologów morskich nie jest usuwanie płaszczek z plaż, lecz ograniczenie liczby przypadkowych kontaktów z ludźmi.


