Dyskusja o skróceniu czasu pracy najczęściej koncentruje się na czterodniowym tygodniu. Polska dopiero sprawdza konsekwencje takiego rozwiązania, podczas gdy niektóre zagraniczne firmy eksperymentują już z bardziej elastycznymi zasadami. Zamiast określać liczbę dni spędzanych w pracy, ustalają jedynie tygodniowy limit godzin.
Takie rozwiązanie ma dawać pracownikom większą swobodę w godzeniu życia zawodowego z prywatnym. Z wcześniejszych doświadczeń z krótszym czasem pracy wynika, że ograniczenie liczby przepracowanych godzin przy zachowaniu wynagrodzenia nie musi oznaczać spadku wydajności. Udane programy pilotażowe prowadziły m.in. Islandia i Wielka Brytania, natomiast Belgia umożliwiła rozłożenie standardowego wymiaru czasu pracy na cztery dni.
Praca przez dwa, cztery albo siedem dni
Jeszcze dalej poszła niewielka brytyjska firma konsultingowa Lumen. Zdecydowała się na model oparty na 32 godzinach pracy tygodniowo. Nie oznacza to jednak automatycznie czterech ośmiogodzinnych dni.
Pracownicy mogą sami zdecydować, jak rozłożą swoje 32 godziny. Mogą wykonywać obowiązki przez dwa, trzy, cztery, a nawet siedem dni w tygodniu. Firma nie narzuca również sztywnych godzin rozpoczynania i kończenia pracy. Najważniejsze jest wykonanie ustalonego wymiaru pracy.
Niektórzy wybrali pracę w niedzielę
Po trzech miesiącach eksperymentu okazało się, że pracownicy wcale nie przeprowadzili rewolucji w swoich kalendarzach. Większość zachowała standardowe godziny wykonywania obowiązków, wprowadzając jedynie niewielkie zmiany dostosowane do indywidualnych potrzeb.
Niektórzy zdecydowali się na przykład na pracę w niedzielę. Elastyczność pozwala im bowiem samodzielnie ustalić, w które dni chcą wykonywać obowiązki i jak rozłożyć 32 godziny w ciągu całego tygodnia.
Firma rezygnuje z narzucania sztywnego harmonogramu
Dyrektor generalny Lumen Aled Nelmes przekonuje, że firmy zbyt często próbują szczegółowo zarządzać codziennym harmonogramem zatrudnionych. Jego zdaniem nie ma podstaw, aby zakładać, że wszyscy muszą pracować w identyczny sposób, by zachować produktywność.
Eksperyment brytyjskiej firmy pokazuje więc inną drogę niż klasyczny czterodniowy tydzień. Zamiast odgórnie wyznaczać dodatkowy dzień wolny, pracodawca określa 32-godzinny wymiar pracy, a decyzję o jego rozłożeniu pozostawia zatrudnionym.













