Siemoniak o odwołaniu wizyty Zełenskiego. „Dobra decyzja, deeskalująca napięcie”

W najbliższy czwartek i piątek w Gdańsku odbędzie się Konferencja Odbudowy Ukrainy. Wiadomo już, że na wydarzeniu nie pojawi się prezydent Wołodymyr Zełenski, ukraiński rząd ma reprezentować premierka Julija Swyrydenko. To efekt konfliktu dyplomatycznego, którego pierwotną przyczyną było nazwanie jednej z jednostek ukraińskiej armii mianem „bohaterów UPA”. Według informacji Radia ZET wizytę w Polsce odwołała także Pierwsza dama Ukrainy Ołena Zełenska, która miała w czwartek wygłosić prelekcję na Uniwersytecie Gdańskim.

Na Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku pojawi się kilkunastu szefów państw i rządów, oficjalne delegacje mają przyjechać z ponad 50 krajów. Udział wezmą m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, szef Rady Europejskiej Antonio Costa i premier Czech Andrej Babis.

Zobacz wideo Kryzys w relacjach z Ukrainą. Tusk: Tłumaczyłem Zełenskiemu długo…

Siemoniak: Jak ktoś jest głównym dyplomatą prezydenta, pewnych zasad powinien przestrzegać

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił, że rezygnacja ukraińskiego prezydenta z udziału w wydarzeniu wystawia premiera Donalda Tuska „na pośmiewisko”. „Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz” – przekazał Przydacz we wpisie.

W środę rano w programie „Graffiti” na antenie Polsat News o słowa Przydacza pytany był minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. – Nie podobają mi się te wpisy ministra Przydacza. Jak ktoś jest głównym dyplomatą prezydenta, pewnych zasad powinien przestrzegać. To nie jest jakiś podwórkowy ping-pong. Natomiast miesiąc temu oczywiście odpowiedź byłaby taka: To źle, że nie ma prezydenta Zełenskiego, powinien być – podkreślił Siemoniak.

Minister koordynator służb specjalnych: decyzja Zełenskiego była ogromnym błędem

Jak ocenił, odnosząc się do nieobecności prezydenta Ukrainy na konferencji w Gdańsku, „w tych wszystkich okolicznościach to jest dobra decyzja, decyzja deeskalująca napięcie”. – Przyjedzie premier Swyrydenko, szefowa rządu, osoba bardzo ważna na Ukrainie i nie będzie napięcia związanego z tym, że jest prezydent Zełenski. Kontekst UPA i historii zdominowałby tę konferencję, bo państwo dziennikarze przy każdej okazji by Zełenskiego o to dokładnie pytali – dodał minister.

Siemoniak zaznaczył jednak także, że do sytuacji by nie doszło, gdyby nie decyzja prezydenta Ukrainy o nazwaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii mianem „bohaterów UPA”. – Ta decyzja Zełenskiego była ogromnym błędem – zaznaczył.

„Mniej będzie serca z polskiej strony, ale musimy mieć właściwe relacje z Ukrainą”

Minister podkreślił również, że konferencja w Gdańsku „ma znacznie szerszy wymiar niż polsko-ukraiński”. – Przyjeżdża przewodnicząca Komisji Europejskiej, kanclerz Niemiec, wielu przywódców. To jest kontynuacja tego, co było w Rzymie w zeszłym roku. Polska jest gospodarzem tej konferencji, to takich rzeczy się nie robi. Ja już nie mówię o jakiejś prawdzie historycznej, tylko mówię o prostej kalkulacji politycznej. Błąd Zełenskiego, który się przekłada na to, że nie będzie go na tej konferencji. Błąd Zełenskiego, czyli głos Ukrainy będzie słabszy – stwierdził Siemoniak.

Przypomniał także, że uczestniczył w rozmowach z szefem biura prezydenta Ukrainy Kyryłem Budanowym, który na początku czerwca przyjechał do Warszawy. – Prezydent Zełenski dokładnie wiedział, jakie jest nasze stanowisko. (…) Mieli dość jasne stanowisko i to wypowiedziane jednym głosem przez przedstawicieli prezydenta, przez przedstawicieli rządu i tego nie zrobil – powiedział gość „Graffiti”.

Siemoniak zaznaczył jednak, że obecnie konieczna jest deeskalacja, ze względu na trwającą inwazję Rosji na Ukrainę. Mniej będzie serca z polskiej strony, na pewno, ale rozum podpowiada, musimy mieć właściwe relacje z Ukrainą. Musimy zabiegać o wsparcie Zachodu, Stanów Zjednoczonych dla Ukrainy. Musimy zabiegać o porozumienie pokojowe i też starać się być przy tym stole i tyle – podkreślił.

Udział