
Doniesienia na temat amerykańskich żołnierzy pojawiały się od początku maja. Początkowo dotyczyły Niemiec, skąd Pentagon zapowiedział wycofanie grupy liczącej 5 tysięcy osób. Około dwóch tygodni później Agencja Reutera nieoficjalnie poinformowała, że Pentagon anulował plany przemieszczenia czterech tysięcy żołnierzy z brygady pancernej do Polski. Stacja CNN już wtedy nie miała wątpliwości – decyzja szefa resortu Pete’a Hegsetha miała na celu zredukowanie sił USA w Europie.
Nawrocki zapowiadał rozszerzenie komponentu żołnierzy USA w Polsce
Uwagę zwrócił jednak fakt, że jeszcze na początku września 2025 roku – kiedy Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem w Białym Domu – prezydent USA zapewniał, że obecność amerykańskich żołnierzy nie tylko nie jest zagrożona, ale nawet może zostać zwiększona. Kiedy został zapytany, czy wojska pozostaną na miejscu, odparł bowiem „umieścimy tam więcej, jeśli będą chcieli”.
Jak przekazał później Nawrocki, temat żołnierzy był również poruszony podczas ich rozmowy. – Rozmawialiśmy z panem prezydentem i z ministrami o rozszerzeniu komponentu żołnierzy amerykańskich w Polsce, co cieszy mnie w sposób szczególny. Były konkretne dyskusje dotyczące właśnie tego projektu – mówił prezydent Nawrocki po spotkaniu.
Sikorski: Chcemy, żeby przyjaźń polityczna miała pozytywne przełożenie na interesy Polski
Nic nie wskazywało również, aby do decyzji przyczyniły się złe stosunki prezydentów Polski i USA, ponieważ 10 maja Trump nazwał Nawrockiego „swoim przyjacielem” w kontekście Andrzeja Poczobuta.
„Mój przyjaciel, prezydent Polski Karol Nawrocki, spotkał się ze mną we wrześniu ubiegłego roku i poprosił mnie o pomoc w uwolnieniu Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia. Dziś Poczobut jest wolny dzięki naszym wysiłkom. Stany Zjednoczone działają na rzecz naszych sojuszników i przyjaciół. Dziękujemy prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence za współpracę i przyjaźń. To miłe!” – napisał amerykański prezydent.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wskazał w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, że „przyjaźń polityczna to cenna rzecz”. – Tylko chcielibyśmy, żeby miała swoje praktyczne i pozytywne przełożenie na interesy Polski – powiedział wicepremier.
Jak przypomniał, poprzedni prezydent Andrzej Duda „starał się przekonywać Trumpa, że to, co mówi mu Viktor Orbán o Ukrainie i Rosji, niekoniecznie musi być prawdą”. – To była dobra robota. Dzisiaj najważniejszą rzeczą, którą prezydent może zrobić dla Polski, jest wyegzekwowanie tej obietnicy, którą dostał podczas swojej pierwszej wizyty w Waszyngtonie – wskazał szef MSZ.
Ważą się losy wschodniej flanki NATO
Zdaniem Sikorskiego „amerykańskie wojska powinny być rozmieszczone tam, gdzie występuje zagrożenie, czyli na flance wschodniej”. – Ostatecznie jednak są to decyzje amerykańskie – my wspieramy finansowo obecność tych żołnierzy w Polsce, ale gros kosztów ich utrzymania jest po stronie amerykańskiej i to oni podejmują decyzje o ich rozmieszczeniu – powiedział Sikorski. Jak wyjaśniał podczas środowej konferencji minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, Polska dokłada „około 15 tysięcy dolarów rocznie za każdego amerykańskiego żołnierza”.
Szef MSZ był też pytany, „czy Rosja będzie próbowała testować art. 5 w sytuacji, gdy relacje europejsko-amerykańskie są w kryzysie?”. Zdaniem Sikorskiego „nie można wykluczyć, że Rosja ponownie zdecyduje się na jakąś awanturę, licząc np. na rozpad NATO”. – Tyle że Rosja przegra, a NATO się nie rozpadnie – zapewnił wicepremier.
Co z amerykańskimi żołnierzami w Polsce?
Rzecznik Pentagonu Sean Parnell w środę poinformował w serwisie X, że „Departament Wojny zmniejszył całkowitą liczbę Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) przydzielonych do Europy z czterech do trzech”. Tym samym przywrócono stan z 2021 roku. W efekcie nastąpi „tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia amerykańskich sił zbrojnych w Polsce”.
– Tymczasowo, czyli to, co dokładnie mówiliśmy, że nie podjęto decyzji o zmniejszeniu, tylko o tymczasowym wstrzymaniu. Polska jest modelowym sojusznikiem; jesteśmy w bliskich kontaktach i będziemy wspólnie pracować nad analizą i nad planami rozmieszczenia sił amerykańskich w Europie. Ten proces planistyczny teraz trwa, prowadzi go generał Grynkiewicz i Polska będzie nie tylko informowana, ale będzie w tym procesie brała udział – powiedział Kosiniak-Kamysz.













