Sikorski mówi, dlaczego Kaczyński ma problem z SAFE. „To pomoże rządowi”

We wtorek (10 marca) w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie „SAFE 0 proc.”, który ma być alternatywą dla unijnego programu. Prezydencki projekt ustawy trafił już do Sejmu, ale na razie nie wiadomo, kiedy zostanie poddany dalszym pracom legislacyjnym.

Radosław Sikorski, odnosząc się do unijnego programu SAFE, stwierdził na antenie TVN24, że prezydent „czuje powagę chwili”, bo wie, że „wojsko, policja, Straż Graniczna, Służba Ochrony Państwa chcą tego programu”. – I wie, że on jest dobry dla bezpieczeństwa Polski, a jednocześnie zmaga się z szantażem ze strony Nowogrodzkiej – ocenił wicepremier.

Zobacz wideo PiS brał kredyt na 6 proc., a krytykuje o połowę tańszy z SAFE

Sikorski: Nawrocki ma do wyboru SAFE na rzecz wojska i obronności albo hańbę

– Prezydent musi dokonać wyboru: czy zrobi coś, co jest zgodne z jego misją zwierzchnika sił zbrojnych, czy posłucha się Kaczyńskiego. To powinien być łatwy wybór, a jak widać – nie jest – powiedział szef MSZ. Jak dodał, Nawrocki wiele razy mu mówił, że „jeszcze się zdziwi, bo pokaże, że jest prezydentem obywatelskim”. – No więc tu ma szansę pokazania, że jest niezależny – podkreślił Sikorski.

– Wie pan, jaki ja uważam, że PiS ma problem z SAFE? On jest bardzo prosty. To, że SAFE jest popularny, Polacy chcą reindustrializacji Polski i wzmocnienia wojska, a Kaczyński martwi się, że to pomoże rządowi i to jest jego jedyny problem z SAFE – powiedział wicepremier i podkreślił, że prezydent „ma do wyboru SAFE na rzecz wojska i obronności albo hańbę”. – A jeżeli wybierze hańbę, to my SAFE i tak zrobimy, bo mamy plan B – dodał.

Jeśli prezydent ostatecznie nie podpisze ustawy o SAFE, wówczas do pozyskania unijnych pieniędzy rząd wykorzysta Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Na czym ma polegać „Plan B” rządu Tuska tłumaczy Dorota Roman w Wyborcza.pl.

Program SAFE

Ustawa, która leży obecnie na biurku Nawrockiego, przewiduje stworzenie specjalnego funduszu pozwalającego na wdrożenie unijnego programu SAFE, w ramach którego Polska ma otrzymać ok. 43,7 miliarda euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek, które zostaną przeznaczone na szybkie zakupy sprzętu wojskowego w Europie. Według deklaracji niemal 90 proc. kwoty ma trafić do polskiego przemysłu. Polska jest największym beneficjentem unijnego programu, z którego pieniądze mają zostać przeznaczone na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski.

Pieniądze z programu mają zostać przeznaczone na sfinansowanie 139 projektów, które wesprą wojsko, ale też między innymi policję, Straż Graniczną i Służbę Ochrony Państwa. Z pieniędzy mają zostać zakupione na przykład kolejne bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab, systemy antydronowe i drony, systemy rozpoznawcze, a także europejskie tankowce powietrzne dla polskiego lotnictwa.

SAFE budzi jednak wątpliwości ze strony prezydenta i opozycji. Według nich w programie, de facto zadłużającym kraj na najbliższe dekady, wciąż jest wiele niewiadomych dotyczących spłaty kredytów czy możliwej warunkowości wypłaty środków przez Komisję Europejską.

Kontrpropozycja Nawrockiego i Glapińskiego

W ubiegłym tygodniu podczas konferencji prasowej Nawrocki i Glapiński nieoczekiwanie przedstawili swój program „polskiego SAFE 0 proc.”, który nazwali „suwerenną i bezpieczną” alternatywą dla unijnego SAFE. Według nich, dzięki wsparciu Narodowego Banku Polskiego, Polska mogłaby wygospodarować podobną kwotę na wsparcie polskiego wojska, jak z unijnego programu, ale na wyraźnie korzystniejszych warunkach. 

Strona rządowa zadeklarowała, że jeżeli będzie taka możliwość, chętnie wykorzysta dodatkowe środki na obronność, jednak nie jako alternatywę dla unijnego programu, ale jego uzupełnienie. Przedstawiciele rządu wskazywali na brak konkretów w propozycji prezydenta i prezesa NBP i zwrócili uwagę, że w ostatnich latach NBP generował straty.

Udział