Jak przekazał serwis, siostra Anastazja zmarła w niedzielę nad ranem.
„Przez lata zjednywała czytelników prostotą, sercem oraz bezinteresowną życzliwością, a jej książki rozeszły się w imponującym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy” – tymi słowami upamiętnił siostrę Anastazję Deon.
„Założyć fartuch i zrobić znak krzyża”
Zanim talent kulinarny siostry Anastazji poznała cała Polska, zakonnica pracowała w jezuickiej kuchni. Sekretem jej legendarnych ciast miały być swojskie produkty, które zakonnica sprowadzała z rodzinnych stron. „Prawdziwe mleko od krowy” i jaja od „szczęśliwych kur” sprawiały, że jedzenie siostry Anastazji smakowało jak u mamy.
Jednak, jak przypomina Deon, najważniejszym składnikiem jej pracy okazała się modlitwa.
„W dziesięciu poradach opublikowanych przez gazetę 'Super Express’ w 2002 roku pierwsza zasada brzmiała: 'Założyć fartuch i zrobić znak krzyża'” – wspomina serwis.
Do gotowania podchodziła z pełną powagą. „W kuchni siostry Anastazji rządziła twarda hierarchia i taktyka, a sama przestrzeń przypominała prawdziwe pole bitwy” – wspominają ją dziennikarze Deonu.
Jej kuchnia – oparta na prostocie i zamiłowaniu do natury – doczekała się fanów także za granicami kraju. Agencja Associated Press porównała zakonnicę do Nigelli Lawson – brytyjskiej kulinarnej królowej, a czeska dziennikarka do Jamiego Olivera.
Wkrótce więcej informacji.


