
W piątek jednym z tematów poruszanych przez posłów na mównicy sejmowej była afera w Szpitalu Południowym dotycząca wysokich zarobków radnego KO Dawida Kacprzyka. Poseł KO Roman Giertych w swoim wystąpieniu nawiązał do sprawy Funduszu Sprawiedliwości i nieprawidłowości, do których, według prokuratury, dochodziło za rządów PiS.
– Wszyscy pamiętamy taśmy [byłego dyrektora departamentu Funduszu Sprawiedliwości] Tomasza Mraza, gdy [wiceminister sprawiedliwości Marcin] Romanowski mówił o 18 milionach, które wpłacono na szpital za leczenie kolanek prezesa Kaczyńskiego. Jarku, oddałeś 18 milionów do tego szpitala? Oddałeś Funduszowi Sprawiedliwości? – mówił Roman Giertych.
Prezes PiS nie ruszył się ze swojego miejsca. Kamery sejmowe odnotowały jednak, że rzucił w stronę Giertycha słowa: „s*******j, gówniarzu”. – Oddaj kasę! – wykrzykiwał z kolei poseł PiS Przemysław Czarnek.
Giertych: Nie ma zgody na chamstwo i prostactwo
– Czy pani Witek oddała pieniądze za dwa lata OIOM-u dla swego męża? Czy pan Szumowski oddał za maseczki? Nie, nie oddaliście. Obywatele, media mają prawo być wściekli na to, co się stało w Szpitalu Południowym. Mają prawo do tego. Natomiast PiS, panie Czarnek, panie Kaczyński, wy nie macie żadnego prawa mówić o wykorzystywaniu szpitali przez polityków. Nie macie żadnego prawa – podsumował poseł KO.
Później Roman Giertych poinformował na portalu X o złożeniu do Komisji Etyki Poselskiej wniosku o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego „za wulgaryzmy rzucane w jego stronę na sali sejmowej”.
„Nie ma zgody na chamstwo i prostactwo. Składam również wniosek do Prezydium Sejmu o odebranie Jarosławowi Kaczyńskiemu połowy uposażenia przez okres 3 miesięcy. Wulgaryzmy na sali posiedzeń Sejmu RP to podstawa do działań Prezydium” – zaznaczył poseł Koalicji Obywatelskiej. W kolejnym wpisie dodał, że prezydium powinno ukarać również Przemysława Czarnka.
Sprawa szpitala w Otwocku
Wypowiedź Romana Giertycha o szpitalu dotyczy doniesień sprzed dwóch lat. Za rządów PiS Jarosław Kaczyński był dwukrotnie operowany w szpitalu w Otwocku. Portal Onet.pl informował, że placówka dostała łącznie ponad 18 mln zł w ramach dotacji z Funduszu Sprawiedliwości.
– Miała miejsce jedna sytuacja, która szczególnie zapadła mi w pamięć. To była umowa na półtora albo na dwa miliony, gdzie minister Romanowski powiedział mi, że jest takie polecenie, żeby taką umowę zawrzeć. Miał do nas przyjść wniosek, mieliśmy przygotować umowę i wtedy dodał: jest do zoperowania „pierwsze kolano RP” – zeznawał przed parlamentarnym zespołem ds. rozliczeń PiS były dyrektor departamentu Funduszu Sprawiedliwości w MS Tomasz Mraz.
Z kolei słowa o Elżbiecie Witek i OIOM-ie to odniesienie do sprawy męża byłej marszałkini Sejmu. Małżonek polityczki przez ponad dwa lata przebywał na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej w szpitalu w Legnicy. – Nigdy nie wykorzystywałam swojej pozycji. Taka postawa jest mi zupełnie obca – zapewniała Elżbieta Witek w rozmowie z „Super Expressem”.
Wypowiedź o maseczkach i Łukaszu Szumowskim dotyczyła natomiast zakupu w czasie pandemii koronawirusa w 2020 r. przez resort zdrowia 120 tys. maseczek z Chin na kwotę ok. 4,8 mln zł. Za transakcję odpowiedzialny był instruktor narciarstwa, przyjaciel rodziny byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Media informowały wówczas, że maseczki miały nie spełniać norm, posiadać sfałszowane certyfikaty, a ministerstwo miało zapłacić za nie zawyżoną cenę.
Sprawę badała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W lutym 2024 r. śledztwo zostało umorzone. „W sprawie ustalono, że sprzedawcy przedmiotowych maseczek zachowali należytą staranność na wszystkich etapach transakcji (…). Zaznaczyć należy, że całkowicie transparentny jest sposób, w jaki przedmiotowe maseczki zostały kupione przez osoby sprzedające je dla potrzeb Ministerstwa Zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że byli oni przekonani, że kupują z Chin pełnowartościowy towar, spełniający stosowne normy” – wskazywała prokuratura. Biegły z zakresu pulmonologii ocenił jednocześnie, że maski spełniają europejskie normy.

