Do zdarzenia doszło w sobotę (30 sierpnia) w hotelu położonym w pobliżu miejscowości Platanias w prefekturze Chania na Krecie. Dziewczynka przebywała tu razem z rodzicami. Według relacji greckich mediów, w tym dziennika „Kathimerini”, na miejscu miały od razu pojawić się służby ratunkowe. 11-latka została przewieziona do szpitala w Chanii, gdzie zmarła godzinę później. 

Grecka policja prowadzi dochodzenie, którego celem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci 11-latki. Jak podaje „Kathimerini”, do tej pory funkcjonariusze zatrzymali pięć osób. To dwóch menadżerów hotelu, ratowniczka oraz rodzice dziewczynki. Wszyscy zostali zwolnieni po złożeniu wyjaśnień. 

Zobacz wideo Policja zatrzymała kierowcę, który wybił szybę w pojeździe zgłaszającego zdarzenie

Relacja świadków zdarzenia. „Ratowniczka stała sparaliżowana” 

Polsat News dotarł do świadków zdarzenia. Stacja rozmawiała m.in. z panem Łukaszem, fizjoterapeutą, który wraz z żoną, lekarką, udzielał 11-latce pierwszej pomocy. Zrelacjonował, że o wypadku dowiedział się, gdy do hotelowej stołówki, w której akurat przebywali, wbiegł ktoś, krzycząc, że potrzebny jest lekarz. Kiedy pan Łukasz z żoną dotarli do basenu, to zobaczyli dziewczynkę leżącą na płytkach tuż obok basenu. Była nieprzytomna. – Ratowniczka, młoda dziewczyna, stała sparaliżowana – mówił rozmówca stacji. 

Dalej relacjonował, że razem z żoną przez 20 minut prowadzili reanimację, aż do przyjazdu służb ratunkowych. Stwierdził również, że nie mogli przy tym liczyć na pomoc obsługi hotelu. – Obsługa się rozmyła. Krzyczeliśmy głośno, by przyniesiono nam AED (defibrylator) lub torbę podstawową, gdzie byłoby AMBU (resuscytator ręczny), ratownik powinien to mieć. Nikt nic nie przyniósł. Po całej sprawie torba została uzupełniona – widzieliśmy, jak ratownicy wynoszą ją gdzieś zza recepcji i dopiero niosą na stanowisko, na którym pracowali – mówił. 

Wskazał też, że pierwsi przyjechali policjanci – po około 10 minutach, ale „tylko patrzyli”. – Służby ratunkowe pojawiły się po 20-22 minutach. Ratownicy przybyli tylko z noszami, dopiero później wrócili do karetki po torbę ze sprzętem. Następnie pojawili się jacyś lekarze – dodał. 

Podobnie sytuację opisywał inny gość hotelowy, z którym rozmawiała stacja. – Żona tego fizjoterapeuty trzy razy pytała w recepcji o AED. Pracownicy twierdzili, że tego sprzętu nie ma. Okazało się, że ten sprzęt był u menadżera w biurze. Ratownik, który był przy basenie, powinien mieć to przy sobie w miejscu wykonywania pracy – powiedział. 

To moje serduszka, dzieci najukochańsze – mówi Eugeniusz S., wychodząc z niewielkiego domu. Nie ma ganku, nie ma schodków – już nie dziwi, że maleńkie dziecko mogło wyraczkować samo na podwórko. Tu stało się to dwa razy. I dwa razy ojciec przejechał po synach autem. Policja zatrzymała jego partnerkę – pisze Agata Sawczenko na Wyborcza.pl. 

Pięć osób zatrzymanych po tragedii na Krecie. To zeznała ratowniczka

Prawnik ratowniczki przekazał, cytowany przez portal Eleftherostypos, że jego klientka „postąpiła zgodnie z obowiązującymi procedurami”. Na policji zeznała, że zareagowała, gdy usłyszała krzyki dochodzące z basenu dla dzieci. Wówczas zobaczyła, że 11-latka jest już poza basenem i próbują ją reanimować.

Udział