
Marta Kurzyńska, Interia: Dlaczego prezydent wstrzymuje nominacje oficerskie? Premier mówi, że to sabotaż wymierzony w bezpieczeństwo państwa.
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego: – Pan prezydent zaprosił szefów kluczowych dla bezpieczeństwa Polski służb specjalnych, a ci oficerowie odmówili, bo premier Donald Tusk, zabronił im spotkania z głową państwa, więc nie wiem kto tu może mówić o sabotażu.
Rządzący uważają, że prezydent przekracza swoje uprawnienia.
– To nieprawdziwa narracja, bo prerogatywy dotyczące kontaktu prezydenta ze służbami specjalnymi opisane są w stosownych ustawach. Tam mamy wskazanie dotyczące przekazywania informacji panu prezydentowi. Może mieć ono formę pisemną, ale też ustną i właśnie dlatego prezydent oczekuje na spotkanie, zwłaszcza, że informacje, które otrzymuje na piśmie nie są wystarczające.
– Mamy pewną dysproporcję pomiędzy tym, co mówi publicznie premier Donald Tusk czy ministrowie Tomasz Siemoniak i Marcin Kierwiński w zakresie dotyczącym bezpieczeństwa państwa i definiowanych zagrożeń.
O jakie zagrożenia dokładnie chodzi?
– Przede wszystkim o zagrożenia płynące ze wschodu w kontekście wojny hybrydowej z Federacją Rosyjską, a także różnego rodzaju akty sabotażu. Widzimy tę dysproporcję pomiędzy zakresem informacji i definiowaną skalą zagrożeń przekazywanymi przez pana premiera publicznie, a tym co szefowie służb formułują w korespondencji kierowanej do pana prezydenta.
– Chodzi o to, że prezydent dostaje za mało informacji. Jako głowa państwa, ma prawo, a nawet obowiązek pytać o szczegóły. Jednym z elementów spotkań, na które pan prezydent zaprasza szefów służb są także kwestie dotyczące awansów na pierwszy stopień oficerski czy odznaczeń państwowych dla funkcjonariuszy służb specjalnych. Nieprawdą jest, że pan prezydent odmawia podpisania wniosków awansowych, czy też odmawia przyznania odznaczeń państwowych dla funkcjonariuszy.
Jednak nominacji wciąż nie ma.
– Ponieważ pan prezydent wciąż oczekuje na spotkanie z szefami służb i odpowiedzi na pytania dotyczące wniosków awansowych czy odznaczeniowych.
Jakie ma konkretnie pytania dotyczące awansów czy odznaczeń?
– Pan prezydent chce zapytać, jak wygląda proces szkoleń w służbach specjalnych, dlaczego tych, a nie innych funkcjonariuszy wskazano do odznaczeń. Podpis pana prezydenta jest kluczowy dla kariery funkcjonariuszy służb specjalnych, zatem te decyzje muszą być podejmowane bardzo odpowiedzialnie.
Prezydent ma wątpliwości co do funkcjonariuszy, którzy mają być awansowani lub odznaczeni?
– Prezydent docenia i szanuje pracę funkcjonariuszy służb specjalnych dbających o nasze bezpieczeństwo. I właśnie dlatego chce omówić wnioski, które zostały do niego skierowane. To nic nadzwyczajnego. W przypadku kilku funkcjonariuszy pojawiły się poważne obawy, że mogli być zaangażowani w działania przeciwko obywatelskiemu kandydatowi na prezydenta w trakcie kampanii wyborczej. To nie są oskarżenia, to są obawy, które należy szczegółowo wyjaśnić.
Prezydent uważa, że jest celowo nie do końca informowany o tym, co się dzieje?
– To jest rzecz, która nie ma precedensu w historii III Rzeczpospolitej, by oficerowie służb specjalnych odmawiali spotkania z głową państwa, w kluczowych dla naszego wspólnego bezpieczeństwa sprawach. Nigdy wcześniej tak nie było.
Co, jeżeli szefowie służb się nie pojawią u prezydenta?
– Szefowie służb specjalnych najwyraźniej wolą schować swój honor do szaf pancernych i postawić na szali dobro podległych im funkcjonariuszy po to, by realizować polityczne decyzje ich szefa, premiera Donalda Tuska. I to jest przerażające, bo jakiegokolwiek napięcia pomiędzy Kancelarią Premiera a Pałacem Prezydenckim w kontekście służb specjalnych nigdy nie powinna być przedmiotem dyskusji publicznej. Temu, co się dzieje w Polsce, przyglądają się z dużym zaciekawieniem służby obcych państw, zarówno sojuszniczych jak i wrogich. To groźne i niepoważne. Nie świadczy to dobrze o rządzących, gdy do doraźnych celów politycznych – walki z prezydentem RP, wykorzystują służby specjalne.
Może to też moment, żeby uderzyć się we własne piersi?
– To rządzący przyzwyczaili nas do tego, że obchodzą prawo, stosują nadinterpretacje obowiązujących przepisów prawnych, chcą rządzić uchwałami zamiast ustawami, próbują grozić panu prezydentowi.
Prezydent czuje się zastraszany?
– Pana prezydenta nie da się zastraszyć. Prezydent RP nie może podjąć decyzji nie mając pełnej informacji od pana premiera i podległych mu służb. To, co wywołał w tej chwili Donald Tusk, ten kryzys, to napięcie, to jest igranie z bezpieczeństwem Polek i Polaków.
To może ktoś powinien odpuścić?
– Wystarczy jedna decyzja pana premiera, by tę sytuację naprawić. Powinien dać szefom służb zielone światło. Każdy z nich otrzymywał pierwszy stopień oficerski na podstawie decyzji prezydenta Rzeczypospolitej. Odmawiając głowie państwa przyjścia na spotkanie, stawiają siebie w bardzo niekorzystnej sytuacji.
– Sprzeniewierzają się składanej przy przyjęciu do służby przysiędze. W normalnym, demokratycznym państwie nie może to tak wyglądać. Politycy między sobą mogą się kłócić, ale w kwestiach bezpieczeństwa nie ma miejsca na jakąkolwiek nadinterpretację, nie ma miejsca na konflikt.
Prezydent ma aspiracje, żeby być liderem opozycji, jak mówią rządzący?
– Prezydent Karol Nawrocki jest głową państwa. Został prezydentem wybranym przez ponad 10 milionów 600 tysięcy Polaków. Ma ogromny mandat. Chce godnie i zgodnie z Konstytucją wypełniać swoje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej.
Pojawiają się zarzuty, że wychodzi poza ramy konstytucyjne.
– To jest fałszywa narracja budowana przez rządzących. Cóż innego mogą robić, kiedy pogłębia się kryzys gospodarczy w Polsce. Rośnie deficyt budżetowy, zmniejsza się poziom ściągalności podatków. W ciągu ostatnich dwóch lat zbankrutował Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie ma pieniędzy na leczenie Polaków. Nie liczymy się na arenie międzynarodowej. Ta narracja jest próbą przerzucenia odpowiedzialności za nieudolne rządzenie na pana prezydenta.
Prezydent nie obawia się zapowiedzi postawienia go przed Trybunałem Stanu?
– Minister Waldemar Żurek forsuje tezę o chęci postawienia pana prezydenta przed Trybunałem Stanu. Zamiast opowiadać takie niepoważne rzeczy, zachęcam pana ministra Żurka do tego, by znalazł chwilę i przeczytał ze zrozumieniem polską Konstytucję, przede wszystkim rozdział piąty, który określa kompetencje głowy państwa. Rządzący próbują wykreować sytuację alternatywnie obowiązującego stanu prawnego. Za co konkretnie pan minister Żurek chciałby postawić pana prezydenta przed Trybunałem Stanu? Za to, że nie podpisuje nominacji na wyższe stanowiska sędziowskie sędziom zaangażowanym politycznie czy za to, że zgodnie z polską Konstytucją wetuje ustawy zawierające złe dla Polaków rozwiązania prawne?
Dlaczego prezydent tak często sięga po weto?
– Pan prezydent korzysta z prawa weta tylko wtedy, gdy wymaga tego interes państwa. Prezydent Karol Nawrocki podpisał zdecydowaną większość skierowanych na jego biurko ustaw, co świadczy o tym, że jest poważnym politykiem i w sprawach dobrych dla Polski i Polaków te decyzje zapadają.
– I 88 podpisanych ustaw. Rządzący próbują manipulować opinią publiczną w kontekście stosowanego przez pana prezydenta konstytucyjnego prawa weta.
Bo w sumie to dużo, patrząc na to, jak się zachowywali poprzednicy.
– Mamy nowego prezydenta Rzeczypospolitej. Człowieka bardzo pragmatycznego, zdecydowanego, skutecznego i sprawczego. Prezydenta, który nie pozwoli na psucie prawa w Polsce.
Może mieć konkurencję w postaci marszałkowskiego weta?
– Nie ma czegoś takiego w polskim porządku prawnym. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty może jedynie kierować projekty ustaw składane przez pana prezydenta do sejmowej „zamrażarki”. Liczymy jednak, że mimo wszystko pan marszałek będzie się zachowywał w sposób odpowiedzialny. Człowiek wybrany głosami 22 tysięcy Polaków nie powinien rościć sobie prawa do tego, by decydować za 459 posłów, by mogli bądź nie, zapoznać się z przepisami proponowanymi przez pana prezydenta wybranego głosami ponad 10 milionów 600 tysięcy Polaków.
A macie pomysł jak odpowiecie, gdy wariant zamrażarki będzie w grze?
– Dużego pola do manewru nie ma. Postkomunistyczny marszałek Sejmu, będący drugą osobą w państwie, rzeczywiście może stosować mechanizm zamrażarki sejmowej.
Otoczenie marszałka mówi o skrócie myślowym.
– Pytanie, na ile to był skrót myślowy, a na ile działanie intencjonalne. Swoją drogą to smutne, że marszałkiem Sejmu wskazanym przez koalicję rządzącą, której rząd rozpoczął swoje urzędowanie 13 grudnia 2023 roku – w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, niecałe dwa lata później, zostaje postkomunista, członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, człowiek, który nigdy nie odciął się od swojej komunistycznej przeszłości. Ja rozumiem, że istnieją uzgodnienia koalicyjne, ale jako Polacy nie zasługujemy na to, by 36 lat od upadku systemu komunistycznego drugą osobą w państwie był postkomunista.
A jak prezydent wyobraża sobie współpracę z nowym marszałkiem?
– Przestrzegając przepisów polskiej konstytucji, będzie w tym zakresie, w którym tego wymagają przepisy prawa, współpracował z marszałkiem Sejmu. Prezydent Karol Nawrocki szanuje wybór posłów, mimo że się z nim nie zgadza.
Będzie chciał niebawem rozmawiać z marszałkiem?
– Pan prezydent będzie się spotykał z marszałkiem Sejmu tak jak spotyka się ze wszystkimi politykami koalicji rządzącej czy opozycji, którzy mają sprawy do załatwienia. To zupełnie naturalne, że takie spotkania się odbywają.
Rządzący oczekują od prezydenta większego zaangażowania w sprawach międzynarodowych np. w sprawie Ukrainy. Będzie takie?
– Rządzący odmawiają panu prezydentowi prawa do prowadzenia aktywnej polityki zagranicznej, ale w sytuacji, w której nie radzą sobie z tą polityką zagraniczną, bo nie było nas przy stole w Genewie, nie ma nas jako Polski w kluczowych rozmowach dotyczących pokoju w Ukrainie, próbują przerzucić odpowiedzialność na pana prezydenta, mówiąc: przecież ma pan takie dobre relacje z Donaldem Trumpem, to niech pan wszystko pozałatwia.
Może to szansa dla prezydenta, żeby utrzeć nosa rządzącym, jeśli rzeczywiście ma takie świetne relacje?
– Stanowisko pana prezydenta w sprawie Ukrainy jest jasne od początku. Nic o Ukrainie bez Ukrainy, co wyraźnie podkreślił kilka dni temu, odnosząc się do zaproponowanego planu pokojowego. To Ukraina jest ofiarą wojny wywołanej przez Federację Rosyjską. I to Ukraina musi mieć decydujący głos w sprawie warunków jej zakończenia.
Rozmawiała Marta Kurzyńska
-
„Złamię pewną zasadę”. Prezydent zapowiada w sprawie weta
-
Ataki wzmacniają Nawrockiego. To inna prezydentura













