Spór o dostęp do tajnych informacji. Rośnie napięcie między rządem a prezydentem

KPRP: decyzja była zgodna z prawem 

W oficjalnym komunikacie Kancelaria Prezydenta RP podkreśliła, że szef KPRP Zbigniew Bogucki działał w granicach ustawowych kompetencji, udzielając jednorazowej zgody na dostęp do informacji niejawnych o klauzuli „zastrzeżone”. Jak wskazano, zgoda została wydana na podstawie art. 34 ust. 5 pkt 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych i była związana z udziałem szefa BBN w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. KPRP zaznaczyła, że kwestionowanie tej decyzji przez polityków obozu rządzącego jest ” uporczywe i bezpodstawne” i pomija skutki wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 

Status Sławomira Cenckiewicza 

Spór dotyczy uprawnień Sławomir Cenckiewicza, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. KPRP podkreśla, że jako kierownik jednostki organizacyjnej posiada on z mocy ustawy dostęp do informacji niejawnych o klauzuli „zastrzeżone”. Ma to potwierdzać pismo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z 1 sierpnia 2025 r. oraz szkolenie przeprowadzone przez ABW 3 lutego 2026 r. W komunikacie wskazano także, że decyzja Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego o cofnięciu poświadczenia bezpieczeństwa została uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. 

Zobacz wideo Morawiecki u Sroczyńskiego: Bliżej mi do koalicji z Braunem niż z Tuskiem

Odpowiedź na zarzuty rządu 

W komunikacie odniesiono się m.in. do wpisu rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Jacka Dobrzyńskiego, który sugerował, że przedstawiciele prezydenta „kombinują jak obejść prawo”. KPRP określiła tę interpretację jako „całkowicie nielogiczną” i przypomniała, że postępowanie kontrolne kończy się z chwilą wydania decyzji o cofnięciu poświadczenia, a po jego zakończeniu przysługuje skarga do WSA – z czego Cenckiewicz skorzystał. 

RBN bez zastrzeżeń w trakcie obrad 

Kancelaria zwróciła uwagę, że żaden z uczestników posiedzenia RBN – w tym premier, wicepremierzy oraz minister koordynator służb specjalnych – nie opuścił obrad ani nie zgłosił formalnych zastrzeżeń przed rozpoczęciem części niejawnej. Wątpliwość co do uprawnień szefa BBN miał zgłosić minister Tomasz Siemoniak dopiero po ponad czterech godzinach trwania posiedzenia. Mimo to brał udział w obradach do ich zakończenia. KPRP wskazuje, że przyjęcie narracji rządu oznaczałoby, iż członkowie Rady mieliby świadomie przekazywać informacje niejawne osobie nieuprawnionej.  

Czytaj także: Orban grozi Brukseli przed wyborami. „Po wyborach się nią zajmiemy”

Źródła:Kancelaria Prezydenta RP

Udział