
26-letnia Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku. Wracała wtedy z kolegą Adamem Z. z firmowej imprezy integracyjnej. Kamery monitoringu miejskiego ostatni raz zarejestrowały ślad kobiety niedaleko ulicy Mostowej przy moście świętego Rocha w Poznaniu. Ciało Ewy Tylman zostało wyłowione z Warty po kilku miesiącach, w lipcu 2016 r. Znajdowało się 12 kilometrów od miejsca, gdzie widziano ją po raz ostatni.
Prokuratura oskarżyła Adama Z. o zepchnięcie Ewy Tylman ze skarpy i wrzucenie jej do wody. Mężczyzna nie przyznawał się do winy. W kwietniu 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Adama Z., wskazując, że „nie miał czasu ani sposobności, by w czasie 5 minut i 8 sekund dokonać zabójstwa Ewy Tylman w sposób opisany w akcie oskarżenia”. Kilka miesięcy później Sąd Apelacyjny przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Sytuacja powtórzyła się w 2022 r., kiedy Sąd Okręgowy znów uznał Adama Z. za niewinnego, a w 2023 r. Sąd Apelacyjny nakazał powtórzenie procesu.
Sprawa śmierci Ewy Tylman. Wciąż bez prawomocnego wyroku
W ubiegłym roku mężczyzna został uznany za niewinnego przez Sąd Okręgowy po raz trzeci. Zdaniem sądu, Adama Z. nie można było również skazać za nieudzielenie pomocy kobiecie, z czym nie zgadzała się prokuratura.
„Zdaniem prokuratora istnieją podstawy (dowody), że oskarżony 23 listopada 2015 roku w Poznaniu nie udzielił pomocy Ewie Tylman, znajdującej się wskutek wpadnięcia do Warty w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” – informowali śledczy w komunikacie.
Sprawa śmierci Ewy Tylman. Wypowie się Sąd Najwyższy
W marcu tego roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu – także po raz trzeci – nakazał sądowi pierwszej instancji ponownie rozpoznać sprawę. Jak podaje Radiozet.pl, obrońcy Adama Z. zaskarżyli tę decyzję do Sądu Najwyższego.
– Poprosiliśmy Sąd Najwyższy, aby rozstrzygnął, czy wyjaśnienia oskarżonego złożone w tych warunkach, o których wielokrotnie mówiliśmy, mogą stanowić pełnoprawny dowód w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – mówi w rozmowie z Radiozet.pl mecenas Piotr Jóźwiak, jeden z pełnomocników Adama Z.
Chodzi o zeznania, które Adam Z., według prokuratury, na początku śledztwa złożył w obecności policjantów. Mężczyzna mówił m.in., że widział, jak Ewa Tylman wpadła do wody. Później tłumaczył, że zeznania zostały na nim wymuszone przez funkcjonariuszy.
Na razie nie wiadomo, kiedy Sąd Najwyższy rozpozna skargę obrońców Adama Z.











