
Iga Świątek zmierzyła się z nieprzyjemną sytuacją, kiedy stalker próbował uprzykrzać jej życie podczas treningu w Miami. Jak przypomina Interia Sport, mężczyzna, który odgrażał się w internecie, że pojawi się blisko polskiej tenisistki i zapyta o jej trudne relacje z matką, zrealizował te zapowiedzi przed rokiem.
Co ze stalkerem Igi Świątek? Sztab polskiej tenisistki zabrał głos
Głos w sprawie zabrała PR menadżerka Igi Światek. – Incydent z Miami został natychmiast zgłoszony do WTA, a także do organizatorów samego turnieju. Odnotowano go w specjalnym departamencie, który się takimi zajściami zajmuje i czuwa nad bieżącym bezpieczeństwem zawodniczek. Wiemy jednak, że ta osoba nadal tworzy konta w social mediach i działa pod różnymi pseudonimami – mówi Daria Sulgostowska w rozmowie z Interią Sport.
Ze względu na bezpieczeństwo, a także komfort tenisistek WTA zdecydowało się uruchomić procedurę, którą potocznie określa się jako „czarną listę”. Każda z zawodniczek może podać dane osoby, której obecności nie życzy sobie w czasie rozgrywania turnieju, a to wyklucza możliwość zarówno kupna biletu, ale także otrzymania akredytacji oraz zatrudnienia przy obsłudze konkretnych rozgrywek.
Jak podaje Interia, człowiek, który niepokoił Świątek w Miami, nie trafił na taką listę, ponieważ nie udało się dotychczas ustalić jego personaliów. Władze WTA otrzymały zdjęcie z jego niewyraźnym wizerunkiem, które miało zostać zabezpieczone na jednym z nieistniejących już kont w social media.
– Naszym zadaniem jest przede wszystkim troska o bezpieczeństwo zawodniczki – mówi menedżerka Igi Świątek. – Ściśle współpracujemy w tym zakresie z przedstawicielami WTA, którzy podchodzą do tematu w sposób bardzo responsywny i szybko reagują na sygnały o każdym niepożądanym incydencie – dodała.













