Stan Tymiński wraca do polityki. Wystartuje z partii Brauna

Stan Tymiński, który w 1990 roku niespodziewanie wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. W rozmowie przyznał, że dziś mieszka w Komorowie, a do Warszawy przyjechał w eskorcie zorganizowanej przez Grzegorza Brauna, który – jak mówił – „pomagał mu w tej podróży”. Zaznaczył, że rozważa ponowny start w polityce. Najprawdopodobniej miałby ubiegać się o mandat senatora z listy Konfederacji Korony Polskiej. Ostateczna decyzja ma zapaść jesienią, podczas zjazdu ugrupowania.

Tymiński o wyborach i starciu z Wałęsą

W rozmowie polityk wrócił do kampanii z 1990 roku. Przekonywał, że jego start był odpowiedzią na ówczesny układ polityczny, który oceniał bardzo ostro. Mówił też, że do udziału w wyborach nakłonił go Andrzej Kern. – Ale przekonał mnie o tym poseł Andrzej Kern, który mnie zaprosił wtedy do Sejmu, do swojego pokoju i powiedział, że ja mogę być tym czarnym koniem jako kandydat – mówił. Tymiński twierdził, że nie obawiał się rywali, w tym Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego. Jak podkreślał, w podjęciu decyzji o starcie pomogły mu doświadczenie biznesowe, marketingowe i pieniądze na kampanię. – Z wielkim trudem zebrałem 140 tysięcy podpisów koniecznych do rejestracji. Co było cudem samym w sobie – powiedział. Stwierdził, że porażkę w drugiej turze poniósł dlatego, że wybory zostały sfałszowane. Nie przedstawił jednak żadnych mocnych dowodów na poparcie tej tezy. 

Zobacz wideo Dyzma z Peru, czyli jak wyzywano Tymińskiego

Amazonia, telepatia i ayahuasca

Duża część rozmowy dotyczyła także jego pobytu w Amazonii. Tymiński opowiadał o duchowości Indian, telepatii i rytuałach z użyciem ayahuaski. Przyznał, że chciał poznać życie ludzi funkcjonujących poza światem pieniądza. – Mam bardzo dobre doświadczenie z Amazonii. To był chyba najlepszy czas mojego życia – mówił. Opisywał też sam rytuał ayahuasca. – Do tej ceremonii ludzie podchodzą bardzo poważnie. Bo to jest tak, jakby umrzeć – powiedział.

Tymiński o Rosji: „Po co im Polacy potrzebni do szczęścia?”

W rozmowie padły też słowa o Rosji. Tymiński przekonywał, że nie wierzy w rosyjski atak na Polskę. – Po co im Polacy potrzebni do szczęścia? – powiedział. Dodał, że Rosjanie wiedzą, iż Polacy są „narodem awanturniczym, trudnym do kontroli”. Mówił również, że w czasie kampanii z 1990 roku miał „bardzo dobre kontakty z ambasadą rosyjską”, a Rosji miało zależeć na rozwijaniu handlu z Polską. Stanowski zwrócił mu uwagę, że Rosja przez wiele lat była obecna w Polsce. – To są sprawy emocjonalne. Ja podchodzę do tego jako biznesmen i biznes jest najważniejszy, bo dzięki temu ludzie mają dobrobyt i jedzenie – stwierdził Tymiński. Chwalił też Władimira Putina, twierdząc, że ten „jest dobrym przywódcą dla Rosjan”. Na liście najbardziej cenionych przez siebie polityków wymienił prezydenta Rosji, Aleksandra Łukaszenkę i Giorgię Meloni. 

Tymiński próbował już wrócić do polityki

Po nieudanych próbach zaistnienia w polskiej polityce w latach 90. ubiegłego wieku Tymiński zniknął z radarów. Polacy pamiętali głównie jego czarną teczkę (kandydat sugerował, że znajdują się w niej dowody kompromitujące dla Lecha Wałęsy). Próbował również prowadzić partię polityczną. Partia Iks nie odniosła jednak większych sukcesów. Ostatni raz na politycznych radarach pojawił się w wyborach w 2023 roku, kiedy kandydował do Senatu. Osiągnął jednak wynik 20 tys. głosów, co nie dało mu mandatu. 

Czytaj także: PSL w sprawie projektu SAFE podjął grę z prezydentem Nawrockim: „Mówimy sprawdzam” – piszą na Wyborcza.pl Agata Kondzińska i Iwona Szpala.

Udział