
-
Donald Trump bierze udział w szczycie NATO w Ankarze, krytykując europejskich sojuszników za zbyt niskie wydatki na obronność i domagając się większego zaangażowania Europy w sojusz.
-
Państwa NATO przygotowują się na spotkanie z Trumpem, chcąc podkreślić wzrost wydatków na obronność i unikać tematów mogących wywołać napięcia.
-
Według mediów Ukraina może zostać odsunięta na dalszy plan podczas tego szczytu NATO, a głównym tematem będzie utrzymanie jedności sojuszu oraz relacje z amerykańskim prezydentem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prezydent USA od lat podważa sposób funkcjonowania NATO. Trump przekonuje, że europejscy członkowie Sojuszu korzystają z ochrony zapewnianej przez Stany Zjednoczone, nie ponosząc przy tym większych kosztów. W marcu ubiegłego roku, w Białym Domu, prezydent USA po raz kolejny powtórzył to, o czym wielokrotnie wspominał w trakcie kampanii prezydenckiej.
– To zdrowy rozsądek: nie płacą, nie będę ich bronił – powiedział w trakcie spotkania z mediami w Gabinecie Owalnym. Również przed tegorocznym szczytem republikanin nie szczędził krytycznych uwag pod adresem europejskich partnerów.
Według „The Washington Post” państwa NATO przygotowują się do spotkania z Trumpem, starając się z jednej strony podkreślać wzrost wydatków na obronność, a z drugiej unikać tematów, które mogłyby doprowadzić do otwartego sporu z amerykańskim prezydentem.
Trump przyleci do Ankary we wtorek. Tego dnia ma spotkać się z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, a wieczorem weźmie udział w kolacji z przywódcami państw NATO. Główna część szczytu odbędzie się w środę.
Szczyt NATO w Ankarze. Europa chce uniknąć konfliktu z Trumpem
Według amerykańskiego dziennika tegoroczne spotkanie zostało zaplanowane tak, by ograniczyć możliwość niespodziewanych napięć. Główna sesja przywódców ma być krótsza niż podczas wcześniejszych szczytów.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte od miesięcy podkreśla, że europejscy sojusznicy zwiększają wydatki na obronność. Według danych Sojuszu w ubiegłym roku państwa Europy i Kanada przeznaczyły na ten cel dodatkowe 139 mld dolarów. Podczas szczytu mają zostać ogłoszone kolejne kontrakty zbrojeniowe i deklaracje dotyczące dalszego zwiększania nakładów na bezpieczeństwo.
Trump nie ukrywa jednak, że oczekuje od partnerów jeszcze większego zaangażowania. W ostatnich dniach ponownie zarzucił europejskim państwom, że Stany Zjednoczone ponoszą największe koszty funkcjonowania NATO, nie otrzymując w zamian wystarczających korzyści.
„Stany Zjednoczone wydają więcej pieniędzy na NATO niż jakikolwiek inny kraj dotąd, by je (państwa NATO – red.) chronić, a nie ma z tego żadnych korzyści” – napisał kilka dni temu na Truth Social Trump.
Według rozmówców „The Washington Post” prezydent traktuje szczyty NATO jako okazję do wywierania presji na sojuszników i obserwowania ich reakcji. Dyplomaci nie spodziewają się, by w tym roku ponownie zagroził wycofaniem USA z Sojuszu, ale przyznają, że wiele będzie zależeć od jego nastawienia po przylocie do Turcji.
USA chcą większego zaangażowania Europy
Sama administracja Donalda Trumpa podkreśla, że Stany Zjednoczone nie zamierzają wycofywać się z NATO, ale oczekują, że europejskie państwa przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu.
Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker zapewnił, że Waszyngton pozostanie zaangażowany w działalność Sojuszu. Zapowiedział jednak, że kraje przeznaczające największe środki na obronność mogą liczyć na preferencyjne traktowanie, m.in. przy zakupach uzbrojenia czy kontaktach z amerykańską administracją.
Jednocześnie europejscy przywódcy coraz częściej deklarują gotowość do zwiększenia własnych zdolności obronnych. Jak podkreślają, wynika to nie tylko z oczekiwań Waszyngtonu, ale również z rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.
Ukraina zejdzie na dalszy plan? Media o kulisach szczytu NATO
Według doniesień „The Telegraph” jednym z największych przegranych tegorocznego szczytu NATO może okazać się Wołodymyr Zełenski. Brytyjski dziennik podał, że prezydent Ukrainy nie weźmie udziału w drugim dniu spotkania, a w programie nie przewidziano również jego przemówienia – inaczej niż podczas poprzednich szczytów.
Według gazety Ukraina ma zostać odsunięta na dalszy plan, a sam szczyt ma koncentrować się przede wszystkim na utrzymaniu jedności Sojuszu oraz relacjach z amerykańskim prezydentem.
„The Telegraph” zwraca również uwagę, że dla Kijowa coraz większym wyzwaniem staje się nie tylko dalsze wsparcie militarne, ale także finansowanie państwa i odbudowy gospodarki. Dodatkowo część państw NATO ma sceptycznie podchodzić do zwiększania pomocy dla Ukrainy.
Źródło: „The Washington Post”
-
Apele Trumpa pozostaną bez odpowiedzi? Media: Europa ma inne plany
-
Media ujawniają plan NATO. Tak chcą udobruchać Donalda Trumpa

