
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek na platformie społecznościowej Truth Social, że zdecydował o wysłaniu do Polski „dodatkowych” pięciu tysięcy żołnierzy. Stwierdził, że to decyzja podjęta „w oparciu” o relacje z prezydentem Karolem Nawrockim, którego – jak przypomniał – wsparł przed wyborami w 2025 roku. Agencja Reutera informowała wcześniej, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki mówił w poniedziałek w Radiu ZET, że nie wiadomo, kiedy zapowiadani przez Donalda Trumpa żołnierze pojawią się w Polsce. – Tego jeszcze nie wiemy z wielu względów, bo chociażby nie wie tego jeszcze Pentagon. Natomiast, jeśli chodzi o te pięć tysięcy, przypomnę, że ta rotacja, o której rozmawialiśmy wielokrotnie, kończy się ok. 16 czerwca, więc jeszcze mamy czas – powiedział.
Amerykańscy żołnierze w Polsce. „Czekamy na konkretne decyzje”
Grodecki nie odpowiedział wprost na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy będzie to dodatkowych pięć tysięcy żołnierzy poza 10 tysiącami, które do tej pory stacjonowały w Polsce, czy raczej tych żołnierzy zastąpią cztery tysiące wojskowych, którzy nie przylecieli do Polski.
– Czekamy na konkretne decyzje. To już będą decyzje operacyjne dwóch planistów, generał Grynkiewich [dowódca sił NATO w Europie – red.] i generał Donahue [dowódca Armii Stanów Zjednoczonych w Europie – red.]. Jest z nimi w kontakcie Szef Sztabu Generalnego – dodał szef BBN. – W najbardziej dla nas korzystnym i pozytywnym scenariuszu mówilibyśmy o dokończeniu rotacji do połowy czerwca i kolejnych wojskach amerykańskich, czyli w liczbie pięciu tysięcy – zaznaczył Bartosz Grodecki.
Odnosząc się do kwestii stałej bazy amerykańskiej w Polsce, Grodecki potwierdził, że rozmawiał na ten temat z podsekretarzem obrony USA Elbridgem Colbym. – Sekretarz był bardzo otwarty, powiedział „rozmawiajmy o tym, będzie oferta z waszej strony, to będziemy o tym rozmawiać”, czyli jest możliwość negocjowania stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Życzyłbym sobie tego, nam wszystkim bym tego życzył – mówił szef BBN.
„Widać, że na pewno jest na plus”
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił w piątek, że trwają prace, by nie tylko utrzymać rotacyjną obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce, ale żeby przekształcała się ona jeszcze bardziej w obecność stałą. Dodał, że prace planistyczne nad ich rozlokowaniem w Europie zajmą do czterech tygodni.
– W każdym równaniu, czy w każdym działaniu, które podejmujemy, widać, że jest na pewno na plus, czyli będzie więcej żołnierzy amerykańskich – podkreślił minister obrony w TVN24.
Dodał, że obecnie trwają prace z planistami z dowództwa sił USA w Europie nad rozlokowaniem wojsk amerykańskich na Starym Kontynencie, w tym w Polsce, na nowo. Powołując się na słowa dowódcy wojsk USA w Europie gen. Alexusa Grynkewicha, podkreślił, że proces ten zajmie od dwóch do czterech tygodni.
Wicepremier poprosił też o czas dla dowódców amerykańskich, by decyzję amerykańskiego prezydenta Trumpa wcielili w życie. – Pracujemy nad ważnym elementem, żeby nie tylko rotacyjna obecność była utrzymana, ale żeby ona się przekształcała jeszcze bardziej w stałą obecność – zaznaczył. Liczebność amerykańskich żołnierzy w Polsce to ok. 10 tys., z czego zdecydowana większość funkcjonuje w formule rotacyjnej.












