We wtorek (25 sierpnia) dyrektor CIA John Ratcliffe niespodziewanie udał się do Moskwy, gdzie rozmawiał z szefem Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji (SWR) Siergiejem Naryszkinem i szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandrem Bortnikowem.
Przylot nie był wcześniej zapowiadany, a Kreml początkowo mu zaprzeczał, co wywołało falę spekulacji. Kiedy nie dało się już dłużej ukrywać wizyty, Dmitrij Pieskow odparł jedynie, że „spotkanie dotyczyło kontaktów między służbami bezpieczeństwa”.
Doniesienia mediów o celach szefa CIA
Dziennik „Wall Street Journal” informował wcześniej, że Ratcliffe poleciał do Moskwy, aby ostrzec Rosję przed ewentualną próbą ataku na państwa NATO. Według Politico ostrzeżenie dotyczyło ataku na państwa bałtyckie. Z kolei amerykański dziennik „The New York Times” podawał, że rozmowy szefa CIA z przedstawicielami rosyjskich służb miały skłonić Kreml do zakończenia wojny w Ukrainie.
W niedzielę (30 sierpnia) Axios, powołując się na dwa źródła zaznajomione ze sprawą, poinformował, że Ratcliffe podczas tajnej podróży do Moskwy miał zaproponować trójstronne spotkanie prezydentów Donalda Trumpa, Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskigo w celu zakończenia wojny.
Wizyta Ratcliffe’a miała służyć między innymi ustaleniu, czy szefowie rosyjskich służb wywiadowczych mogliby przekonać Putina do wznowienia negocjacji z Ukrainą przy wsparciu USA. „Podobne propozycje pojawiały się już wcześniej, ale były odrzucane przez stronę rosyjską” – czytamy.
Wizyta szefa CIA w Moskwie. Ukraińcy są sceptyczni
Ratcliffe po raz pierwszy został zaangażowany w działania dyplomatyczne mające doprowadzić do zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie – zauważył Axios. Co więcej, szef CIA uznał Bortnikowa za konstruktywnego gracza, który mógłby pomóc we wznowieniu negocjacji ws. zakończenia wojny. Przypomnijmy, że rozmowy między Kijowem a Moskwą, prowadzone za pośrednictwem administracji Trumpa, zostały wstrzymane w połowie lutego z powodu wybuchu wojny z Iranem.
Ukraińscy urzędnicy są jednak sceptyczni. Jak twierdzą, dysponują informacjami wywiadowczymi, które sugerują, że Putin planuje poważną eskalację wojny. W piątek (29 sierpnia) zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, generał Pawło Palisa, mówił o rozkazie Putina dotyczącym przygotowania kilku scenariuszy operacyjnych na potrzeby ofensywy na północy Ukrainy. Kijów i Czernihów miały zostać wskazane jako kluczowe obszary.
Wysłannicy Białego Domu Steve Witkoff i Jared Kushner prowadzili w ciągu ostatnich kilku miesięcy oddzielne rozmowy z negocjatorami rosyjskimi i ukraińskimi. Jednak poczyniono niewielkie postępy. Szef sztabu Zełenskiego, Kyryło Budanow, powiedział mediom, że rozmowy z Rosją przy wsparciu USA mogą zostać wznowione we wrześniu.
„Na ekranie widać obraz z bezzałogowca, który atakuje jedną z rosyjskich ciężarówek. Auto jest coraz bliżej, zatrzymuje się, kierowca w ostatniej chwili wyskakuje z kabiny” – Wyborcza.pl była świadkiem jednej z ukraińskich operacji dronowych.
Sikorski: Powinniśmy przyspieszyć
Wizytę Ratcliffe’a w Moskwie i medialne doniesienia skomentował Radosław Sikorski, który nawiązał do wydarzeń sprzed pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę. „Najwyraźniej ludzie służb Putina zapewnili dyrektora CIA, że nie będzie on prowokował NATO. Putin powiedział szefowi CIA (podległemu prezydentowi Bidenowi), że nie dokona inwazji na Ukrainę. Powinniśmy przyspieszyć przygotowania obronne” – czytamy we wpisie szefa resortu dyplomacji.
W sobotę (29 sierpnia) Donald Tusk poinformował o swojej rozmowie telefonicznej z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Ruttem na temat sytuacji w regionie i na froncie ukraińsko-rosyjskim. „Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje” – przekazał szef polskiego rządu.
„Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. To zadanie dla całej Europy. Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze. Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO” – czytamy we wpisie.
„Szwecja wyśle do Finlandii myśliwce i okręty wojenne. Mają patrolować granicę z Rosją” – pisze Maciej Czarnecki na Wyborcza.pl.













