
Według danych Narodowego Biura Wyborczego Węgier aż 141 mandatów w liczącym 199 miejsc parlamencie zdobyło ugrupowanie Petera Magyara. To wynik, który daje TISZY nie tylko zwykłą większość, ale także większość konstytucyjną, pozwalającą na głęboką przebudowę systemu prawnego w państwie.
Na ten moment rządząca koalicja partii Viktora Orbana, czyli Fideszu i KDNP uzyskała 52 mandaty, a skrajnie prawicowe Mi Hazank wprowadziło do parlamentu sześciu posłów. Choć wciąż liczone są głosy obywateli węgierskich z zagranicy i korespondencyjne, nie będzie to już miało znaczenia dla układu sił w węgierskim parlamencie.
Przyszły rząd Węgier zapowiada „reset państwa”
Magyar nie pozostawia wątpliwości co do kierunku zmian. Zapowiada odbudowę praworządności, przywrócenie mechanizmów kontroli władzy i walkę z korupcją. Jego narracja jest nakierunkowana na zwrot w stronę Unii Europejskiej.
Spotkanie z prezydentem Tamasem Sulyokiem tylko przyspieszyło proces przejęcia formowania nowego rządu. Głowa państwa zadeklarowała, że powierzy Magyarowi misję utworzenia rządu, a jego zaprzysiężenie może nastąpić w maju.
Orban przyznaje się do porażki
Dla Viktora Orbana to najpoważniejsza porażka polityczna od lat. Szef węgierskiego rządu, który dzielił i rządził w tym kraju od 16 lat otwarcie mówi o „szoku” i konieczności gruntownej przebudowy węgierskiej prawicy.
Orban zapowiedział zmiany w Fideszu, w tym zwołanie kongresu i wybór nowego kierownictwa w partii. Przyznaje też, że jego strategia na tegoroczną kampanię parlamentarną zawiodła – nie przewidział rekordowej frekwencji, która sięgnęła niemal 80 proc. osób uprawnionych do głosowania w wyborach.
Orban podkreślił jednak, że porażka stała się dla niego impulsem do działania. Jak twierdzi, zamiast politycznego wyczerpania odczuwa dziś mobilizację i energię do odbudowy pozycji swojej partii.













