Nie ma co ukrywać, postać Mateusza Bąka przez wiele lat przewijała się przez boiska – tak właściwie na każdym szczeblu rozgrywkowym. Było to w głównej mierze związane z faktem, że bramkarz Lechii Gdańsk był wierny barwom klubu z Trójmiasta, przechodząc z ukochaną drużyną długą drogę z amatorskich, następnie półamatorskich, aż w końcu do w pełni profesjonalnych rozgrywek krajowych. Na czele z rozgrywkami ekstraklasowymi.
Mateusz Bąk nie żyje. To ogromny szok dla środowiska piłki nożnej
Niestety, w poniedziałkowy (tj. 3 sierpnia) wieczór, napłynęły tragiczne wieści.
„W wieku 43 lat zmarł Mateusz Bąk, który w latach 2001-2008 i potem 2013-2017 był bramkarzem Lechii Gdańsk, następnie szkolił następców w klubowej akademii aż do roku 2022. Bąk był symbolem odbudowy klubu, gdy biało-zieloni z powodu problemów organizacyjnych zaczęli mozolną ścieżkę od samego dołu hierarchii ligowej. Mateusz Bąk wówczas jako jedyny piłkarz przeszedł całą drogę od A-klasy w 2001 r. do Ekstraklasy w 2008 r. W 2020 r. w plebiscycie na 75-lecie Lechii Gdańsk został wybrany najlepszym bramkarzem w historii klubu, którego był ikoną. Nieoficjalnie wiadomo, że były piłkarz zmagał się ostatnio z problemami różnej natury” – napisał Maciej Słomiński, w szczególnym pożegnaniu Bąka, na portalu trojmiasto.pl.
Autor tekstu zamieścił również w mediach społecznościowych wspomnienie wpisu byłego bramkarza Lechii, kiedy oficjalnie żegnał się ze swoim ukochanym klubem.
Przywiązanie Bąka do Lechii Gdańsk było czymś absolutnie wyjątkowym. Sam były bramkarz wielokrotnie pokazywał się ze świetnej strony nie tylko, jako golkiper na boisku, ale również poza nim. Bardzo często zjednując sobie ludzi, co zresztą widać po tym, jak wiele wpisów pojawiło się po informacji o śmierci legendy Lechii.
Przyczyny śmierci Bąka nie są znane. Legendarna postać dla gdańskiego klubu odeszła w wieku zaledwie 43 lat.













