Początkowo minister spraw zagranicznych Nepalu, Shisir Khanal, powiedział, że według wstępnych doniesień do katastrofy doszło w wyniku trzęsienia ziemi, które spowodowało lawinę, a ta doprowadziła do powodzi. Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) zarejestrowała wówczas trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,4. 

Jak jednak opisuje Reuters, katastrofa mogła zostać wywołana przez oderwanie się dolnej części lodowca. Bryła lodu miała następnie i uderzyć w dno doliny setki metrów niżej i doprowadzić do powodzi. Eksperci wskazali na taką możliwą przyczynę powołując się na zdjęcia satelitarne.

Zobacz wideo Nepal: gwałtowne powodzie zabiły co najmniej dziewięć osób

W ciągu 24 godzin przed katastrofą w okolicy stopniała duża ilość śniegu

„Potwierdzono, że znaczna część czoła lodowca zapadła się, co zapoczątkowało to zdarzenie, prawdopodobnie zabierając ze sobą lub porywając znaczną ilość skał i osadów” – powiedział Vikram Gupta, specjalista w dziedzinie geologii inżynierskiej, cytowany przez Reutera.

Geolog Dan Shugar, inny z cytowanych ekspertów, wskazuje, że w ciągu 24 godzin poprzedzających katastrofę w okolicy stopniała duża ilość śniegu. Dodał „w najbliższej przyszłości bez wątpienia będziemy badać, czy zmiany klimatyczne odegrały w tym jakąś rolę”.

Również BBC, powołując się na głosy ekspertów, pisze o ogromnej bryle lodu (być może części lodowca), która najprawdopodobniej oderwała się od góry po stronie tybetańskiej, porywając ze sobą skały i inne materiały. Portal podkreśla jednak, że ustalenie rzeczywistej przyczyny katastrofy będzie możliwe po uzyskaniu dokładniejszych zdjęć satelitarnych i przebadaniu ich przez wielu ekspertów.

Od piątku 21 sierpnia przez trzy dni z rzędu średnia temperatura powierzchni oceanu (poza rejonami polarnymi) utrzymywała się na poziomie 21,10 st. C. Analiza pomiarów z 24 sierpnia pokazała już 21,11 st. To nowy rekord w historii pomiarów – ich zapis prowadzi unijna służba klimatyczna „Copernicus” – pisze Tomasz Ulanowski na Wyborcza.pl

Nie ma informacji o polskich ofiarach

Na ten moment nepalska policja informuje o ok. stu ofiarach powodzi. Prawdopodobnie liczba ta będzie jednak znacznie wyższa. Setki turystów uznaje się za zaginione. Wśród nich są obywatele m.in. USA, Wielkiej Brytanii i Malezji. MSZ Korei Południowej podało, że zaginionych jest ośmiu obywateli tego państwa.

– Obecnie polska służba konsularna nie posiada informacji o obywatelach polskich, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu – przekazało dziennikarzom polskie MSZ. Podkreśliło, że konsul RP w New Delhi i konsul honorowy RP w Katmandu na bieżąco monitorują sytuację i natychmiast podejmą działania, gdyby pojawiły się informacje o poszkodowanych obywatelach polskich.

To nie będzie zaćmienie całkowite, ale zabraknie naprawdę niewiele. W nocy z czwartku na piątek cień Ziemi pochłonie aż 96 proc. tarczy Księżyca. Z Polski zobaczymy najciekawszą część widowiska tuż przed świtem – pisze Piotr Cieśliński na Wyborcza.pl

Akcje ratownicze

Z powodu żywiołu ucierpiały szczególnie obszary Syapru Besi i Timure w górzystym dystrykcie Rasuwa, zamieszkanym przez około 50 tys. osób. Władze wezwały mieszkańców okolic rzeki Bhote Koshi, by ewakuowali się na wyżej położone tereny. Nepalskie Ministerstwo Zasobów Wodnych poinformowało, że woda zniszczyła m.in. hydroelektrownie, drogi i mosty, przez co w regionie doszło do przerw w dostawach prądu.

Premier Balendra Shah poinformował, że do pomocy w akcji wysłano zespoły ratownicze, a także policję i wojsko. Grupę ratunkową skierował także Czerwony Krzyż. Wolontariusze dostarczą artykuły pierwszej pomocy do w gminy Rasuwa w Nepalu – przekazało CNN. Pomoc na niektórych terenach jest jednak utrudniona. Dopóki woda nie opadnie, śmigłowce ratunkowe nie będą mogły lądować w rejonach Syapru Besi i Timure w północnym Nepalu.

Udział
Exit mobile version