
W piątek resort informował o 217 zabitych i prawie 800 rannych. Tylko w atakach przeprowadzonych przez Izrael w nocy z piątku na sobotę na miejscowość Nabi Szit we wschodnim Libanie zginęło 41 osób. Było to najtragiczniejsze w skutkach izraelskie bombardowanie Libanu od czasu wznowienia ich w poniedziałek.
Minister obrony Izraela Israel Katz ostrzegł w sobotę prezydenta Libanu Josepha Aouna, że Liban „zapłaci cenę” za brak rozbrojenia Hezbollahu dominującego na południu kraju. W przemówieniu do prezydenta Katz powiedział w telewizyjnym oświadczeniu, że Liban „złożył obietnicę i zobowiązanie do przestrzegania porozumienia i rozbrojenia Hezbollahu. A takie rzeczy się nie zdarzają”. – Jeśli będziemy musieli wybierać między obroną naszych cywilów i żołnierzy a obroną państwa libańskiego, cenę zapłaci rząd libański i cały Liban – powiedział Katz.
Po wyborze na prezydenta Josepha Aouna w styczniu 2025 roku Liban zobowiązał się do przywrócenia monopolu libańskiej armii na broń w kraju poprzez rozbrojenie Hezbollahu. Jednak ugrupowanie to nie tylko kontynuowało działalność, ale też w zeszłym tygodniu rozpoczęło atak na Izrael.
Izrael: Nie mamy roszczeń
Izrael odpowiedział gwałtownym atakiem na cały Liban, atakując Hezbollah nie tylko na południu, ale także w Bejrucie i Trypolisie leżącym na dalekiej północy. Zapytany, czy Izrael przygotowuje się do zakrojonej na szeroką skalę inwazji lądowej, rzecznik izraelskiego wojska odpowiedział: „Wszystkie opcje pozostają na stole”. Katz podkreślił, że Izrael nie ma żadnych roszczeń terytorialnych, ale „nie zaakceptuje ponownego ostrzału Izraela z terytorium Libanu”.
W poszukiwaniu Rona Arada
W piątek późnym wieczorem cztery izraelskie helikoptery przekroczyły libańską przestrzeń powietrzną i poleciały w kierunku granicy między Libanem a Syrią. Obszar był „intensywnie i szeroko zakrojony”. Celem były pobliskie wioski. Gdy siły IDF zbliżały się do wioski Nabi Chit, libańskie wojsko poinformowało, że komandosi wdali się w strzelaninę z bojownikami Hezbollahu i lokalnymi mieszkańcami.
Hezbollah poinformował w oświadczeniu, że jego bojownicy ostrzelali „wrogie siły piechoty”. Libańskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że w wyniku izraelskiego nalotu zginęło 41 osób, a 40 zostało rannych. Według (IDF) żaden żołnierz nie został ranny.
Izraelski ekspert: Zmiana reżimu w Iranie? Bardzo trudna. A Trump lubi łatwe zwycięstwa. z Oferem Szelachem, szefem programu bezpieczeństwa narodowego w instytucie studiów nad bezpieczeństwem (INSS) w Jerozolimie, rozmawia na Wyborcza.pl Marta Urzędowska.
Co robili tak naprawdę żołnierze IDF? Poszukiwali szczątków nawigatora Rona Arada, który zaginął w 1986 roku po tym, jak został zmuszony do katapultowania się z myśliwca F-4. Nalot komandosów opierał się na informacjach wywiadowczych zebranych od Ahmada Shukera, libańskiego funkcjonariusza służb bezpieczeństwa, który podobno został porwany w grudniu – poinformowało izraelskie źródło CNN. Według źródła żołnierzom nie udało się odnaleźć szczątków Arada.
420 tys. ludzi opuściło domy
Tami Arad, wdowa po Ronie Aradzie, podziękowała rządowi za wysiłek, ale wezwała premiera Benjamina Netanjahu, aby nie podejmował żadnych działań, które narażałyby żołnierzy na ryzyko. „Dla nas świętość życia jest ważniejsza niż zobowiązanie do pochówku szczątków żołnierza” – napisała na Facebooku.
Izrael od 28 lutego prowadzi wspólnie z USA wojnę przeciwko Iranowi. Równocześnie wojska izraelskie atakują wspierany przez Iran libański Hezbollah, który przyłączył się do konfliktu po stronie Teheranu. Według informacji izraelskiego wojska dotychczas swoje domy opuściło 420 tys. cywilów.
Przeczytaj też: Muszę mieć udział w mianowaniu nowych władz Iranu. To łatwe – chwali się Donald Trump w rozmowie z CNN.
Redagowała Kamila Cieślik









