
-
W Tarnowie rozpocznie się proces biskupa Andrzeja Jeża, oskarżonego o zbyt późne powiadomienie organów ścigania o molestowaniu małoletnich przez księży z jego diecezji.
-
Sąd Najwyższy odrzucił wniosek sądu tarnowskiego o przekazanie sprawy innemu sądowi z powodu znajomości lokalnych sędziów z biskupem.
-
Według prokuratury diecezja zgłosiła przestępstwa seksualne księży zbyt późno, mimo że posiadała wiarygodne informacje.
-
To pierwsza w Polsce sprawa sądowa dotycząca odpowiedzialności biskupa za niezwłoczne zgłaszanie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Biskup diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż – pomimo posiadania wiarygodnych informacji o przestępstwach seksualnych popełnionych przez dwóch podległych mu księży wobec dzieci poniżej 15. roku życia – nie poinformował o tym niezwłocznie organów ścigania – twierdzi prokuratura. Akt oskarżenia przeciwko biskupowi trafił do sądu w 2024 roku.
Sprawa ks. Stanisława P. została umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia w grudniu 2024 roku. W obu przypadkach samą kwestię zgłaszania nadużyć wydzielono do osobnego postępowania – tego dotyczącego przełożonego księży.
Przed rozpoczęciem procesu Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała komunikat, w którym oświadczyła, że władze diecezji zgłaszały nadużycia seksualne księży, kierując się zasadą „zero tolerancji”, również organom państwowym.
Pierwszy takie postępowanie sądowe w Polsce. Proces biskupa diecezji tarnowskiej
Przez długi czas nie było wiadomo, gdzie i kiedy ruszy proces. W listopadzie 2024 roku tarnowski sąd poprosił Sąd Najwyższy o przekazanie sprawy innemu sądowi. Tłumaczył to tym, że lokalni sędziowie znają bp. Andrzeja Jeża z corocznych spotkań opłatkowych, które doprowadziły do „nieraz ścisłych relacji osobistych i towarzyskich”. Zdaniem sądu mogło to podważać ich bezstronność.
Sąd Najwyższy odrzucił ten wniosek w grudniu 2024 roku. Wyjaśnił, że jeśli problemem są osobiste relacje, można wyłączyć konkretnego sędziego, a nie cały sąd. Podkreślił też, że sądy nie mogą unikać trudnych ani medialnych spraw z powodu pełnionych przez oskarżonego funkcji. W przeciwnym razie w małych miastach nie dałoby się sądzić lokalnych prominentów. SN uznał, że sąd w Tarnowie jest w stanie orzekać bezstronnie i zgodnie z prawem.
Po oddaleniu wniosku proces miał ruszyć w Tarnowie w kwietniu zeszłego roku, ale z powodu choroby sędzi termin kilka razy przesuwano. Ostatecznie sprawę przydzielono innej sędzi. Pod koniec 2025 roku, na posiedzeniu przygotowawczym, wyznaczono nową datę rozprawy.
Sprawa ks. Stanisława P. i ks. Tomasza K. „Dokumentacja rodziła wiele pytań”
Z informacji kurii wynika, że biskup dowiedział się o nadużyciach ks. Stanisława P. w 2019 roku, gdy do tarnowskiej kurii trafiły dokumenty związane z pobytem duchownego na Ukrainie i podejrzeniem popełnienia tam przestępstw molestowania małoletnich.
„Otrzymana dokumentacja rodziła wiele pytań i wątpliwości w zakresie m.in. jurysdykcji (z protokołów zeznań oraz dalszych informacji przekazanych stronie polskiej wynikało, że sprawa została zgłoszona odpowiednim organom ukraińskim) oraz wiarygodności informacji” – podkreśla kuria w komunikacie.
Diecezja zgłosiła sprawę do watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary, która poleciła przeprowadzić proces kościelny. Kiedy kanoniczne postępowanie potwierdziło zarzuty, w sierpniu 2020 roku biskup zawiadomił państwowe organy ścigania.
Gdy kościelna weryfikacja potwierdziła wiarygodność informacji, w sierpniu 2020 roku delegat zgłosił sprawę organom ścigania. Dodatkowo – jak wynika z wiedzy bp. Andrzeja Jeża – jeden z pokrzywdzonych przez ks. Stanisława P. miał już w 2010 roku zawiadomić Prokuraturę Okręgową w Opolu, co oznacza, że państwowe służby wiedziały o sprawie dużo wcześniej – podkreśla kuria.
Diecezja zaznacza również, że ks. Stanisław P. został ukarany najwyższą karą kościelną – wydaleniem ze stanu duchownego.
W przypadku ks. Tomasza K. – jak podaje kuria – zgłoszenie do prokuratury nastąpiło od razu po otrzymaniu informacji, pod koniec grudnia 2021 roku. Wcześniej w tej sprawie toczył się proces kościelny.
Wcześniejsze postępowanie kościelne wskazywało, że pokrzywdzeni mogli mieć w chwili zdarzeń więcej niż 15 lat. Mimo to ks. Tomasz K. został ukarany przez Kościół za czyny wobec osób małoletnich poniżej 18 roku życia – zaznacza kuria.
Prokuratura: Zgłoszenia wpłynęły zbyt późno
Jednak według prokuratury Kościół, który prowadził własne postępowania wobec obu księży, już wcześniej miał wiarygodne informacje o przestępstwach pedofilskich i powinien był niezwłocznie je zgłosić.
Śledczy przyznają, że zawiadomienia w obu sprawach ostatecznie trafiły do organów ścigania, ale – zdaniem prokuratury – stało się to zbyt późno i nie spełniło ustawowego wymogu natychmiastowej reakcji.
To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Zarówno obecny kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży ks. dr Wojciech Rzeszowski, jak również jego poprzednik ks. dr Piotr Studnicki przyznali Polskiej Agencji Prasowej, że nie mają informacji, by wcześniej przed sądem toczyła się podobna sprawa.
Zgodnie z obowiązującymi od 2017 roku przepisami wśród przestępstw, które należy niezwłocznie zgłaszać organom ścigania, znajduje się także seksualne wykorzystanie małoletniego. Oprócz tego są to m.in. gwałt, zabójstwo, ludobójstwo, zamach, pozbawienie wolności, szpiegostwo.
-
Watykański „proces stulecia” wznowiony. Porażka papieskich prokuratorów
-
Początek procesu księdza Olszewskiego i urzędniczek. Protesty i modlitwy przed sądem












