
Polacy mają coraz łatwiejsze sposóby obracania pieniędzmi i jest to także pole do popisu dla przestępców. Osoby uczciwe, ale żyjące w wiecznym pośpiechu powinny się mieć na baczności. Niewinna prośba o naprawienie pomyłki niechcący skończy się wielogodzinnym tłumaczeniem na komisariacie.
Na konto bankowe nieświadomej osoby po prostu wpływają pieniądze, których nie oczekiwała – najczęściej w formie przelewu Blik. A zaraz potem jest telefon z pilną prośbą o naprawienie pomyłki. I tu trzeba uważać.
Pośrednictwo w przestępstwie jest karalne
Jak informuje Policja, w rzeczywistości przestępcy publikują w Internecie fałszywe ogłoszenie sprzedaży i celowo podają błędny numer telefonu do płatności Blik, czyli nasz. W ten sposób kupujący przelewa pieniądze, które trafiają na konto osoby trzeciej. Następnie oszuści kontaktują się z tą osobą i nakłaniają ją do dalszego przekazania środków.
Po otrzymaniu pieniędzy oszuści znikają, a prawdziwie poszkodowany zgłasza sprawę Policji. W efekcie osoba, która tylko „oddała pieniądze”, może zostać wskazana jako pośrednik w oszustwie.
Wzrost liczby oszukańczych transakcji
Dobra rada jest taka, żeby każdy błąd w przelewie wyjaśniać za pośrednictwem banku, a nie na szybko z powodu prywatnych telefonów. Policja radzi, żeby nie odsyłać pieniędzy na inny numer telefonu ani na inne konto pod wpływem „prośby” telefonicznej, tylko skontaktować się z bankiem i zgłosić podejrzany przelew. Trzeba pamiętać, że prośba o działanie pod presją czasui emocji to typowa metoda przestepczej manipulacji.
Z raportu Narodowego Banku Polskiego za 2025 rok wynika, że wzrosła nie tylko liczba oszukańczych transakcji, ale też ich wartość. W trzecim kwartale 2025 roku doszło aż do ponad 108 tys. takich transakcji – to wzrost o 4,4 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem.
Do tej kategorii zaliczają się karty płatnicze, polecenia przelewu oraz polecenia zapłaty. W ciągu zaledwie trzech miesięcy Polacy stracili dokładnie 199,6 mln zł! Średnia kwota każdej takiej oszukańczej transakcji to 1837,20 zł.












