-
Ambasador USA w Polsce Tom Rose pochwalił sposób prowadzenia polskich protestów, podkreślając ich pokojowy charakter, godność i brak agresji wobec mienia.
-
Ambasador początkowo opublikował wpis ze zdjęciem z czarnego protestu, które następnie podmienił na fotografię z demonstracji w obronie polityków PiS.
-
Wpis ambasadora był zestawieniem spokoju na polskich ulicach z falami zamieszek i starć z policją, do których dochodziło ostatnio we Francji, Włoszech i Niemczech.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ambasador USA w Polsce Tom Rose w tle trwających protestów przed Trybunałem Konstytucyjnym opublikował na platformie X wpis, dołączając do niego zdjęcie.
„Bądź jak Polska. Nawet gdy Polacy protestują, robią to z godnością, kulturą i dumą. Nie palą flagi swojego kraju. Machają nią. Nie przeklinają swojej historii. Świętują ją” – zauważył.
„Polacy nie plądrują sklepów, nie okradają przechodniów ani nie wybijają szyb. Nie podpalają swoich miast. Co więcej, zbierają nawet własne śmieci. Polacy z pasją spierają się o politykę, ponieważ kochają swój kraj. To jest patriotyzm. To jest Polska” – zakończył Rose.
Na udostępnionej fotografii widać tłumy manifestantów z transparentami i biało-czerwonymi flagami. To demonstracja zorganizowana w obronie polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, byłych szefów CBA.
Pierwotnie Rose zamieścił jednak zdjęcie z jednego z czarnych protestów. Niedługo później zmienił je.
Tom Rose ukazał kontrast tego, co dzieje się podczas demonstracji w Polsce. Wyraźnie nawiązał do tego, co m.in. w ostatnich tygodniach działo się na zachodzie Europy.
Protesty we Francji, Włoszech i Niemczech. Starcia z policją
Ostatnio Francja mierzyła się z poważnymi zamieszkami, zaś we Włoszech demonstranci niszczyli m.in. sklepowe witryny. Również sobotnie protesty w Niemczech przybrały niepokojący charakter.
Ulice francuskich miast w miniony weekend po raz kolejny wypełniły się setkami tysięcy buntujących się przeciwko rosnącym kosztom życia. Według szefa tamtejszego resortu spraw wewnętrznych Laurent Nuneza protestowało 320 tys. osób.
Aresztowano 422 manifestantów, ale mimo incydentów protesty przebiegły dość spokojnie. Inaczej było wcześniej. W ostatnich tygodniach we Francji dochodziło do podpaleń, dewastacji i starć z policją, a zatrzymanych zostało w sumie kilka tysięcy protestujących.
We Włoszech obywatele wyszli na ulice w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia. W ostatni weekend października w ruch poszły petardy i race, a manifestanci zmierzyli się z siłami porządkowymi. Służby, chcąc stłumić zamieszki, sięgnęły po armatki wodne i gaz łzawiący.
Frankfurt, Kolonia, Hamburg – to między innymi w tych niemieckich miastach w ostatnich dniach rozegrały się dramatyczne sceny. Przedstawiciele pokolenia Z, głównie ze środowisk migracyjnych, po zakończonych manifestacjach plądrowali sklepy i atakowali mundurowych.
„Osoby dopuszczające się aktów przemocy rzucały koktajlami Mołotowa w funkcjonariuszy służb porządkowych i wybijały szyby w witrynach kilku sklepów, w tym sklepu z bronią” – informowało Deutsche Welle. W wyniku starć rannych zostało ponad stu policjantów.
W Polsce mimo zaogniającego się sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego nie odnotowano poważnych incydentów.













