W Jastrzębiu-Zdroju skończyła się pewna epoka. Po raz pierwszy od 1997 roku w Tauron Lidze (dawnej Plus Lidze red.) nie zobaczymy Jastrzębskiego Węgla. Problemy finansowe zmusiły klub do wycofania się z rywalizacji, a jego miejsce zajął nowy projekt — polsko-ukraiński Jastrzębie Barkom.
Zmiana nie spotkała się z aprobatą wszystkich kibiców. Część sympatyków JW nie zaakceptowała nowego zespołu, a w mediach społecznościowych Barkomu zaroiło się od obraźliwych komentarzy o charakterze antyukraińskim pod adresem zawodników i sztabu szkoleniowego. I to mimo tego, że w barwach klubu gra wielu polskich zawodników, w tym m.in. Bartosz Firszt, reprezentant Polski związany wcześniej z PGE Projektem Warszawa.
Tauron Liga. Polsko-ukraiński klub pod ostrzałem kibiców
Ponadto Klub Kibica Siatkówki Jastrzębie zapowiedział, że nie będzie dopingować Jastrzębia Barkom. Zamiast tego wesprze KS Jastrzębie-Borynia, czyli klub występujący w drugiej lidze.
– Pewnym rzeczom nie da się zapobiec. To jest też twarda ekonomia. W wyniku sytuacji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej zostały ograniczone nie tylko wydatki na siatkówkę, ale również na piłkę nożną czy hokej — podkreślił Artur Popko w rozmowie z PAP.
Szef ligi zaznaczył, że „zawsze jest to pewnego rodzaju przestroga i takich sytuacji nigdy nie unikniemy”. – Nawet najlepsze firmy na świecie mogą znaleźć się w trudnej sytuacji. To przykre, ale w ekonomii takie rzeczy się zdarzają. To nie jest pierwszy taki przypadek w polskiej siatkówce i pewnie nie ostatni – dodał.
Jastrzębie Barkom ofiarą hejtu. Trener Kowal reaguje
W odpowiedzi na hejt pod adresem drużyny trener Andrzej Kowal stwierdził, że „sytuacja jest tutaj dość prosta: kibiców można przyciągnąć do hali przede wszystkim wynikami sportowymi”.
– To one mają największe znaczenie i przekładają się na frekwencję w większości klubów. Jeśli zespół, który wcześniej grał na wysokim poziomie, nagle zaczyna zajmować znacznie niższe miejsca, zostają przy nim przede wszystkim najwierniejsi kibice. Z kolei drużyna, która gra powyżej oczekiwań i prezentuje się bardzo dobrze, zawsze przyciągnie widzów – tłumaczył Interii.
Szkoleniowiec przyznał, że „w tym przypadku sytuacja jest jednak nieco specyficzna, ponieważ powstał nowy klub, w pewnym stopniu oparty na strukturach Jastrzębskiego Węgla”. – Kibice, którzy utożsamiają się z Jastrzębiem i klubem Borynia, pozostali przy swoich barwach. Trzeba to szanować. Nie oznacza to jednak, że nie mogą przychodzić na nasze mecze i oglądać siatkówki na poziomie PLS – komentował.
Jastrzębie Barkom pod ostrzałem. Fornal po stronie kibiców
Zamieszanie skomentował Tomasz Fornal, który przez wiele lat był gwiazdą Jastrzębskiego Węgla. – Klub z Jastrzębia-Zdroju miał swoje problemy finansowe, których rezultatem jest to, że nie będzie już występował w Tauron Lidze. Jeżeli chodzi o decyzję kibiców, to trzeba ją uszanować, a ja jestem w stanie ich zrozumieć. W Jastrzębskim Węglu grałem przez sześć lat i wiem, że dla klubu kibica ten zespół był oczkiem w głowie – tłumaczył przyjmujący w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
– Dla tych ludzi był on czymś więcej, nie chodziło tylko o wspieranie samej drużyny. Oni ten klub kochali, wspierali całym sercem, przychodzili na mecze, jeździli za nim nie tylko po Polsce, ale także po całej Europie. Dlatego ta decyzja mnie nie dziwi, bo mieszkańcy danego miasta zawsze identyfikują się ze swoim klubem i jest to decyzja jest jak najbardziej normalna – ocenił.


