W wyniku nocnego ostrzału ukraińskiej stolicy i okolic zginęło co najmniej 15 osób, a 39 zostało rannych. Dane te udostępniła w czwartek (20 sierpnia) rano Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS). „Liczba ofiar śmiertelnych w stolicy w wyniku nocnego ataku wzrosła do 15 osób, a kolejnych 39 osób doznało obrażeń” – poinformowano w oficjalnym komunikacie na Telegramie. W jednym ze schronów przeciwlotniczych byli uwięzieni ludzie.
Uszkodzonych 30 budynków mieszkalnych
Wcześniej mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał informację o 12 zabitych i 33 rannych, zapowiadając jednocześnie, że piątek będzie w mieście dniem żałoby. Kliczko potwierdził rano, że kilka dzielnic stolicy jest pozbawionych prądu.
Ratownicy koncentrują swoje działania m.in. w kijowskiej dzielnicy sołomiańskiej, gdzie uderzenia poważnie uszkodziły wielopiętrowy budynek mieszkalny. Trwa tam rozbiórka zawalonych stropów oraz zabezpieczanie naruszonych konstrukcji w sąsiednich obiektach. Jak przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, zniszczenia w stolicy i całym obwodzie obejmują aż 30 budynków mieszkalnych, a także placówki edukacyjne i medyczne, w tym szkołę średnią, przedszkole oraz szpital dziecięcy.
„Obecnie trwają prace związane z usuwaniem skutków rosyjskiego ataku na stolicę i inne miasta obwodu kijowskiego. Ponad 600 ratowników Państwowej Służby Ratunkowej Ukrainy oraz funkcjonariuszy policji bierze udział w akcji w Kijowie, Browarach i Boryspolu” – podał Zełenski.
„Nasze doświadczenie łamie utarte stereotypy i burzy porządek, którego armia i biurokracja ślepo bronią. Brutalna prawda jest taka, że Polacy po powrocie z frontu lądują na nieoficjalnych 'czarnych listach'”. Na Wyborcza.pl przeczytasz rozmowę Doroty Roman z medykiem bojowym Damianem Dudą.
Skuteczna obrona, ale wciąż brakuje rakiet
Z informacji przekazanych przez prezydenta wynika, że podczas uderzenia ze środy na czwartek Rosjanie wypuścili w stronę Ukrainy łącznie 168 różnego rodzaju pocisków i dronów. Choć obrońcy wykazali się ogromną skutecznością, to problemem na Ukrainie pozostaje niedobór rakiet.
Ukraiński przywódca ponownie zwrócił się z apelem do zachodnich sojuszników: „Nasi żołnierze zestrzelili dzisiaj wszystkie rosyjskie Kalibry. Ogólny odsetek zestrzelonych pocisków manewrujących wynosi 93 proc., a także odnotowujemy znaczny odsetek zniszczonych dronów. Największym zagrożeniem są pociski balistyczne. A to zależy całkowicie od dostaw pocisków do systemów Patriot dla Ukrainy, a zatem od partnerów naszego państwa”.
Eksplozja rosyjskiej rakiety na Lubelszczyźnie zderzyła nas z rzeczywistością: w czasie pokoju armia chroni przede wszystkim obiekty strategiczne, a nie nasze domy. Jak naprawdę działa obrona powietrzna kraju i dlaczego stworzenie idealnego parasola nad całym państwem jest technicznie niemożliwe? O tym na Wyborcza.pl pisze Dorota Roman
Do ataków doszło również poza granicami stolicy. W rejonie browarskim zginął mężczyzna, a drugi został ranny – poinformował gubernator obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko.
Polska poderwała myśliwce
W związku z atakiem Polska o godz. 3 w nocy poderwała myśliwce. „Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości. Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów” – przekazało w komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Do mieszkańców na terenie województwa lubelskiego i podkarpackiego wysłany został alert RCB. „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty” – napisano. Alert został odwołany po godz. 5:30.
źródło: PAP












