
W nocy z poniedziałku na wtorek (z 1 na 2 czerwca) Rosja zaatakowała szereg obiektów infrastruktury cywilnej. Rosyjskie wojsko uderzyło między innymi w przedszkola, przychodnie i bloki mieszkalne. Wiele osób było uwięzionych pod gruzami zniszczonych budynków.
Zmasowany atak na Kijów
Mieszkańcy Kijowa byli przygotowani do zmasowanego ataku, ponieważ od kilku dni ostrzegał przed nim prezydent Wołodymyr Zełenski, który powoływał się na dane wywiadu. Mimo to, gdy około godz. 1.30 zawyły syreny, na ulicach pojawiły się rodziny, biegnące z dziećmi, kotami, psami i tobołkami do najbliższych schronów. Ludzie zapełnili perony metra, na których rozłożyli karimaty i rozbili namioty.
Wszyscy patrzyli w telefony, czytając powiadomienia z kanałów monitoringowych. Alarmowały one od godzin wieczornych w poniedziałek o wzmożonej aktywności rosyjskiego lotnictwa strategicznego, ruchach jednostek artyleryjskich w obwodach Rosji, które graniczą z Ukrainą, i dronach odpalanych przez rosyjskie wojska.
Potem zaczęły się wybuchy. Doniesienia mówiły o pociskach balistycznych, które leciały na Kijów z północy i dronach krążących nad miastem. Eksplozje następowały jedna po drugiej. Na niebie brzęczały silniki ciężkich bezzałogowców. Raz po raz słychać było serie z ciężkich karabinów maszynowych, którymi próbowano zestrzelić drony.
Jeszcze w nocy znajomi pisali do siebie krótkie wiadomości z pytaniami: „Co u ciebie, gdzie wybuchło, na pewno jesteś w schronie?”. Dziennikarze, którzy dzielili się informacjami, gdzie i co „spadło”, mówili, że w Kijowie było wiele obiektów, o ataku, na które władze wojskowe zalecały nie informować.
Mer Kijowa Witalij Kliczko wyliczył jednak, że w następstwie rosyjskich uderzeń ucierpiały przede wszystkim obiekty cywilne. W jednej z dzielnic doszło do pożaru na stacji benzynowej, prawdopodobnie w wyniku upadku fragmentów bezzałogowego statku powietrznego. W innej dzielnicy szczątki drona spadły w pobliżu przedszkoli. Po trafieniu rakietą częściowo zawalił się dziewięciopiętrowy blok. Na dachu kolejnego wieżowca wybuchł pożar, również wywołany przez fragmenty zestrzeliwanych pocisków. W dzielnicy Hołosijiwski zniszczone zostały drugie i trzecie piętro przychodni medycznej. Zapaliło się też kilka samochodów.
Dzieci ranne w atakach na obiekty mieszkalne
Podczas ataku, do którego doszło w pobliżu kompleksu mieszkalnego w Kijowie, matka zbiegła do schronu z dwójką dzieci, o czym poinformował portal Nexta. Kobieta została ranna, zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Dzieci trafiły do szpitala. Jak przekazał portal Ukraińska Prawda, wśród osób rannych w ataku na blok mieszkalny w Dnieprze również były dzieci. Pomocy medycznej potrzebowało rodzeństwo.
Ponad 41 tysięcy osób schroniło się w metrze
Podczas zmasowanego ataku Rosji ponad 41 tysięcy osób, w tym około 4500 dzieci, schroniło się na stacjach kijowskiego metra. To największa liczba osób, które schroniły się na terenie metra w Kijowie w związku z rosyjskimi nalotami. Władze metra przypomniały, że podczas alarmów wszystkie 46 stacji pełni funkcję schronów.
Rosja zapowiadała ataki na centra decyzyjne
Władze Rosji ostrzegały w ubiegłym tygodniu, że zamierzają dokonywać „systematycznych uderzeń na cele wojskowe i centra decyzyjne w Kijowie”. Wezwały też cudzoziemców, w tym dyplomatów, do wyjazdu z tego miasta. Miała to być odpowiedź na nalot ukraińskich dronów na okupowany obwód ługański na wschodzie Ukrainy, w wyniku którego – według strony rosyjskiej – zginęło 21 osób. Mimo rosyjskich ostrzeżeń placówki dyplomatyczne pozostały w Kijowie. Polska ambasada poinformowała we wtorek, że jej personel jest bezpieczny.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)












