Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę na drodze S10. 43-letni mężczyzna jechał samochodem marki BMW w stronę Stargardu. Na wysokości Kobylanki najechał na tył jadącej przed nim Toyoty. Siła uderzenia była tak ogromna, że kierowca Toyoty wyleciał przez przednią szybę i zginął na miejscu. Pasażerka pojazdu z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala, gdzie walczy o życie.
Jak nieoficjalnie ustaliła Interia, kierowca BMW miał jechać z prędkością aż 270 km/h, a jego szaleńczy rajd był nagrywany przez pasażera. Po zderzeniu sprawca uciekł z miejsca wypadku.
Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak kilka godzin po zdarzeniu sam zgłosił się na policję. Badanie wykazało, że w chwili zatrzymania był trzeźwy.
Śmiertelny wypadek w Nowym Sączu
To już kolejne śmiertelne zdarzenia w ostatnich dniach. W sobotę w Nowym Sączu 21-letni mężczyzna potrącił na pasach mężczyznę.
Według wstępnych ustaleń śledczych kierowca uczestniczył w nielegalnym wyścigu samochodowym i rażąco przekroczył dopuszczalną prędkość, osiągając 120 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 60 km/h.
– Mężczyzna w trakcie przesłuchania nie przyznał się do uczestnictwa w nielegalnym wyścigu samochodowym, natomiast przyznał się do potrącenia pieszego. Odmówił składania wyjaśnień, a także odpowiedzi na poszczególne pytania prokuratora – mówiła w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Justyna Rataj-Mykietyn.
Jak dodała, kierowca wyraził skruchę i zadeklarował chęć przeproszenia bliskich zmarłego pieszego.
Proces Sebastaiana Majtczaka
Tymczasem przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim dobiega końca proces Sebastiana Majtczaka. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r. Według ustaleń biegłych, prowadząc BMW, mężczyzna poruszał się w przedziale 315-329 km na godzinę, uderzając w osobową Kię, która jechała 140 km na godzinę. W wyniku zdarzenia zginęła trzyosobowa rodzina, w tym 4-letnie dziecko.
W środę mowę końcową w sprawie wygłosił prokurator Aleksander Duda. Prokurator Duda zażądał ośmiu lat więzienia (najwyższy możliwy wymiar kary) i odszkodowania na rzecz bliskich, łącznie 2,2 mln zł.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl














