
Do tragedii doszło 25 lutego po południu, w Dolinie Mięguszowieckiej w Tatrach Słowackich. Lawina zeszła żlebem, który opada z Niżnej Popradzkiej Przełączki i porwała dwóch Polaków. Świadkami wypadku byli skialpiniści z Czech. Jeszcze przed przylotem śmigłowca, narciarzom, którzy byli wyposażeni w detektory lawinowe, udało się zlokalizować i wykopać spod śniegu jedną z ofiar. Podjęto próbę resuscytacji, niestety próba przywrócenia funkcji życiowych się nie powiodła. Niedługo później ratownicy wykopali ciało drugiej ofiary.
W lawinie zginęli 31- i 41-latek. Obaj byli znani z działalności wysokogórskiej, przede wszystkim jazdy na nartach i snowboardzie poza trasami.
Ratownicy: Nie prosimy odwiedzających o weryfikowanie i ocenę sytuacji lawinowej
Jeden z mężczyzn, kilka godzin przed wypadkiem opublikował nagranie w serwisie społecznościowym. Znajdował się wówczas w Dolinie Mięguszowieckiej.
– Co my tu robimy? Jako wolontariat zostaliśmy poproszeni przez Horską Slużbę (…), aby sprawdzić, jakie jest zagrożenie lawinowe. Czy faktycznie jest „trójka”, czy może tendencja będzie spadkowa. Także wszystko sobie tutaj sprawdzimy – mówi na nagraniu.
– Niestety będzie trudno, bo śniegu trochę nasypało – przyznaje. – Jest bardzo sypki, także podejście będzie trudne, zjazd też nie będzie przyjemny, bo co zakręt pewnie będzie się sypało, śnieg wszędzie będzie wchodził. Także nie lada wyzwanie – podkreśla.
Słowa o działaniu „na prośbę Horskiej Slużby”, które w zamyśle autora zapewne miały być „żartem”, poważnie potraktowali słowaccy ratownicy [Horská záchranná služba to państwowa służba w Słowacji, która zajmuje się ratownictwem górskim – red.]. W czwartek 26 lutego opublikowali komunikat. Oto jego treść (pisownia oryginalna – red.).
„Horská záchranná služba dystansuje się od jakichkolwiek nagrań wideo oraz wypowiedzi osób fizycznych publikowanych na ich prywatnych kontach w mediach społecznościowych” – zaczynają swój wpis ratownicy.
HZS nie wzywa ani nie prosi odwiedzających obszary górskie o weryfikowanie i ocenę sytuacji lawinowej na terenie działań Horskiej Służby Ratowniczej
– czytamy w komunikacie.
„Horská Záchranná Služba posiada wyspecjalizowaną jednostkę – Centrum Profilaktyki i Edukacji Lawinowej, w której specjaliści ds. lawin na co dzień zajmują się problematyką lawinową, dokonują oceny oraz określają stopień zagrożenia lawinowego” – dodają ratownicy.
Treść komunikatu opublikowało także Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Tatry. Znaczne zagrożenie lawinowe
W polskich Tatrach powyżej wysokości 1700 m n.p.m. obowiązuje trzeci, znaczny stopień zagrożenia lawinowego.
Poniżej drugi, umiarkowany.
– Warunki lawinowe są niekorzystne. W wielu miejscach zostały zgromadzone duże ilości przewianego niebezpiecznego śniegu. Dotyczy to wszystkich formacji wklęsłych, rejonów grani oraz rozległych pól śnieżnych na wszystkich wystawach (północnych, południowych, wschodnich i zachodnich – red.) – czytamy w komunikacie lawinowym Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ratownicy podkreślają, że „dodatkowo sytuację pogorszy ocieplenie, w szczególności na wystawach południowych”.
– W wyniku działania słońca śnieg zrobi się mokry, co będzie działać niekorzystnie – informuje TOPR.
– Pokrywa śnieżna na wielu stromych stokach jest związana umiarkowanie, bądź słabo. Wyzwolenie lawiny jest możliwe nawet przy małym obciążeniu dodatkowym, w szczególności na stromych stokach (…) W pewnych sytuacjach duże, a w nielicznych przypadkach także bardzo duże lawiny mogą schodzić samoistnie. Warunki w znacznej mierze niekorzystne. Poruszanie się wymaga bardzo dużego doświadczenia i umiejętności oraz posiadania bardzo dużej zdolności do oceny lokalnego zagrożenia lawinowego – podkreślają ratownicy w komunikacie lawinowym.
W słowackich Tatrach w czwartek 26 stycznia obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Podobnie jak polscy, słowaccy ratownicy wskazują, że prognozowane ocieplenie jest czynnikiem zwiększającym zagrożenie.












