
-
Ekspert wyjaśnia, że umowa polsko-brytyjska ma znaczenie w postrzeganiu przez Rosję i jest odpowiedzią na zmniejszającą się obecność USA w Europie.
-
Polska i Wielka Brytania deklarują współpracę w zakresie obrony granic, zwalczania zagrożeń hybrydowych oraz poprawy interoperacyjności wojskowej.
-
Według analizy profesora Tebinki, działania Rosji doprowadziły do konsolidacji Europy i w efekcie wzmocnienia bezpieczeństwa sojuszników, w tym Polski.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po traktacie z Nancy przyszedł czas na układ z Northolt. Polska i Wielka Brytania zwiększają współpracę militarną i przemysłów zbrojeniowych. Państwa pomogą sobie w obronie granic, mają wspólnie zwalczać zagrożenia hybrydowe, dezinformację i nielegalną migrację. Oba kraje poprawią interoperacyjność w obronie przeciwlotniczej, zwalczaniu dronów i cyberbezpieczeństwie.
Jeszcze przed wylotem do Wielkiej Brytanii Donald Tusk wskazał na jedno z pierwszych zdań w dokumencie. – Obie strony są świadome, że zagrożeniem strategicznym, długoterminowym dla Polski, Wielkiej Brytanii i NATO jest Rosja – podkreślił premier.
Europa bez USA? „Są groźby Trumpa”
W niedawnym wywiadzie dla Interii, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki tłumaczył, że traktaty podpisywane przez Polskę z państwami europejskimi nie są alternatywą, tylko wzmocnieniem obecności w Sojuszu Północnoatlantyckim.
– Większość zagrożeń, które nas dotyczą, są wspólne dla całej Europy. To głównie zagrożenia ze strony Rosji. Po drugie widzimy zapowiedzi Stanów Zjednoczonych (…) o chęci zmniejszania amerykańskiej obecności w Europie – mówił wiceminister.
Polska podpisała porozumienie z Francją, Wielką Brytania i jak wskazał Bosacki – najdalej w ciągu roku ma być przygotowany traktat z Włochami.
Na oba elementy – zagrożenie ze strony Rosji i zapowiedzi USA – zwracał też uwagę premier Tusk. – Polska i Wielka Brytania bardzo serio traktują i przyjmują do wiadomości (…), że Stany Zjednoczone będą tak czy inaczej swoją obecność w Europie redukowały – powiedział szef rządu.
Prof. Jacek Tebinka z Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego wskazuje w rozmowie z Interią na trzeźwość tych ocen.
– Rzeczywiście są groźby Trumpa wycofania się z Europy. Wyjście z NATO byłoby kłopotliwe, bo musiałby to zatwierdzić Kongres. Ale wystarczy, że wyciągną tylu żołnierzy, ilu się da i to niezależnie od tego, że cieszymy się, że wróci do nas rotująca brygada – komentuje, wskazując na niedawne zamieszanie wokół wycofania części sił amerykańskich z Polski.
Wielka Brytania. Dla Rosji to „główny przeciwnik”
Oprócz słów o szeroko zakrojonej współpracy, traktat z Polską leży również w interesie brytyjskiej polityki zagranicznej.
– Wielka Brytania niewątpliwie stara się wzmocnić swoją pozycję w Europie. Traktuje Polskę jako kraj istotny, ważny w regionie Europy Wschodniej. Tak było też za poprzedniego rządu konserwatywnego nad Tamizą i rządu PiS w Polsce. Ponadpartyjność po jednej i drugiej stronie jest godna pochwały – wskazuje profesor Tebinka.
W debacie publicznej, podobnie jak przypadku traktatu z Francją, nie brakuje porównań do 1939 roku, kiedy oba sojusznicze państwa opuściły broniącą się przed Niemcami Polskę.
Z punktu widzenia Rosji Wielka Brytania od dawna jest głównym przeciwnikiem obok Stanów Zjednoczonych. Tak było też w czasach Związku Sowieckiego
– Trudno porównać dzisiejszy traktat do układu sojuszniczego z sierpnia 1939 roku. Wielka Brytania owszem, przystąpiła wtedy do wojny, ale żadnej realnej pomocy nam nie udzieliła. Dzisiaj dzięki zobowiązaniom traktatu północnoatlantyckiego istota sojuszu jest o wiele silniejsza. Pamiętajmy też, że w planach NATO na wypadek wojny z Rosją jest uwzględnione zaangażowanie Brytyjczyków w krajach Europy Środkowej. Poza tym już dzisiaj stacjonują w Estonii – podkreśla nasz rozmówca.
Jest coś jeszcze. Londyn w rosyjskiej percepcji ma wyjątkowe znaczenie. – Podpisanie traktatu oceniłbym pozytywnie. Szczególnie, że z punktu widzenia Rosji Wielka Brytania od dawna jest głównym przeciwnikiem obok Stanów Zjednoczonych. Tak było też w czasach Związku Sowieckiego. Dzisiaj jest jednym z głównych ofiarodawców pomocy dla Ukrainy i to ważne w kontekście naszego bezpieczeństwa – dodaje Tebinka.
Taktyka na „szaleństwo Putina”
Polska zwiększa zatem współpracę z państwem istotnym w rosyjskich kalkulacjach. To ważne nie tylko na etapie potencjalnego konfliktu, ale zabezpieczenia wschodniej flanki przed scenariuszem takiego starcia.
– Putin, mimo rozpętania wojny z Ukrainą i prowokowania sąsiadów, szczególnie państw bałtyckich, które są w NATO, zdaje sobie sprawę, że NATO jest spójne. Wie, że próba zaatakowania kraju NATO byłaby szaleństwem, a w obecnych warunkach podbicie jakiegokolwiek z nich wydaje się niemożliwe i bezsensowne – ocenia profesor.
Podsumowując zaznacza, że paradoksalnie agresywna polityka Rosji jest jedną z przyczyn poprawy naszego bezpieczeństwa.
– Nie ma wątpliwości, że Putin skonsolidował Europę i sojuszników, również wokół Polski. Jego działania od 2022 roku sprawiły, że Finlandia i Szwecja są w NATO, co kiedyś wydawało się niewyobrażalne. Jego działania doprowadziły do katastrofalnych efektów, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Rosji. Wyrwanie jakiegoś kawałka terytorium Ukrainy w dłuższej perspektywie historycznej tylko przysporzy Rosji kłopotów i gigantycznych kosztów – mówi Interii profesor Jacek Tebinka.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
Zdaniem generała zabrakło telefonu do Białego Domu. „Słuchaj, Donald, nie rób nam takich rzeczy”
-
Tusk po spotkaniu ze Starmerem. „Podpiszemy traktat”

