
– Stworzyłem wspaniałe wojsko. Mówiłem, że nie trzeba go będzie wykorzystywać. Ale czasem trzeba je wykorzystać. Tak przy okazji, Kuba jest następna – powiedział Trump w przemówieniu wygłoszonym w piątek na forum inwestycyjnym w Miami. – Ale udawajcie, że nic nie mówiłem – dodał. Amerykański prezydent nie sprecyzował, jakie działania zamierza podjąć wobec władz w Hawanie.
To kolejny sygnał płynący z Waszyngtonu sugerujący, że USA mają plany wobec rządzonej przez komunistyczne władze wyspy. W ostatnich tygodniach Trump powiedział m.in., że uważa, że „będzie miał zaszczyt wzięcia Kuby” i zapowiedział, że „wkrótce zrobi coś z Kubą”. Sekretarz stanu Marco Rubio zaznaczył, że władzę na wyspie muszą przejąć „nowi ludzie”, a ewentualne zniesienie embarga nałożonego na wyspę zależy od zmian politycznych.
Kuba jest gotowa do „poważnego i odpowiedzialnego dialogu” z USA
Sygnały z USA nie pozostają niezauważone na Kubie. Szef kubańskiej dyplomacji Bruno Rodriguez powiedział w ubiegły weekend, że Kuba jest gotowa do „poważnego i odpowiedzialnego dialogu” ze Stanami Zjednoczonymi wobec napiętych stosunków dwustronnych. Jego zastępca Carlos Fernandez de Cossio podkreślił zaś, że władze spodziewają się interwencji wojsk USA i z tego powodu zarządziły przygotowania armii do odparcia możliwego ataku.
Gospodarka Kuby znajduje się w głębokim kryzysie wobec embarga na dostawy ropy naftowej nałożonego przez USA. Sytuacja humanitarna na wyspie pogarsza się przez brak prądu i ograniczenia transportu. Głównym dostawcą ropy na Kubę była Wenezuela, jednak po schwytaniu przywódcy tego kraju Nicolasa Madura przez USA na początku stycznia także te dostawy zostały wstrzymane.
Czytaj także: „Mają zbyt dużo władzy”. W cieniu wojny w Iranie i o migrantów narasta konflikt, jakiego w USA jeszcze nie było – pisze na Wyborcza.pl Mateusz Mazzini.
Dariusz Materniak (PAP)












