
-
Źródła informują o widocznym odejściu administracji Donalda Trumpa od traktowania Izraela jako wyjątku w polityce zagranicznej.
-
Izrael dostrzega ochłodzenie relacji z USA i przygotowuje się do większej samodzielności w działaniach międzynarodowych.
-
Donald Trump oraz J.D. Vance coraz częściej krytykują działania izraelskiego rządu, chociaż Biały Dom nadal podkreśla utrzymanie silnych relacji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Gdy 28 lutego amerykańskie i izraelskie lotnictwo przeprowadziły uderzenia na Iran, w Izraelu pojawiło się przekonanie, że relacje z administracją Donalda Trumpa wchodzą w nowy, wyjątkowo korzystny etap. Cztery miesiące później – jak opisuje Politico – izraelskie władze przygotowują się na scenariusz, w którym ich kraj będzie musiał działać znacznie bardziej samodzielnie.
Według siedmiu rozmówców portalu, w tym amerykańskich i izraelskich urzędników oraz osób znających kulisy relacji obu państw, problemem nie jest wyłącznie J.D. Vance. Ich zdaniem wiceprezydent stał się symbolem szerszej zmiany zachodzącej w polityce administracji USA. Według tych źródeł Izrael przestaje być traktowany jako wyjątek od zasad polityki „America First”.
Rozmówcy portalu podkreślają, że J.D. Vance jest jedynie twarzą „nowej normalności” – podejścia, w którym status Izraela jako amerykańskiego sojusznika nie stoi już ponad relacjami USA z innymi państwami.
Izrael liczył na wyjątek od polityki „America First”
Jeden z izraelskich doradców politycznych powiedział Politico, że po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa w Jerozolimie liczono, iż polityka „America First” będzie miała wyjątek właśnie dla Izraela.
– To nigdy nie mogło się utrzymać. Nigdy nie mogliśmy przez cztery lata pozostawać wyjątkiem od wszystkiego, co Stany Zjednoczone robią w swojej polityce zagranicznej. Kiedy doszło do zderzenia z rzeczywistością, Izrael naiwnie zakładał, że będzie zwolniony z tych oczekiwań – powiedział rozmówca portalu.
Politico zwraca uwagę, że ochłodzenie relacji jest coraz bardziej widoczne. W 2025 roku premier Izraela Binjamin Netanjahu pięć razy odwiedził Waszyngton. W tym roku był tam tylko raz – w lutym. Jak podają źródła portalu, kolejna wizyta w Białym Domu nie została dotąd zaplanowana, a rozmowy telefoniczne między obiema stronami są znacznie rzadsze.
USA. J.D. Vance ostrzega Izrael
Portal przypomina także niedawną wypowiedź J.D. Vance’a, który stwierdził, że Izrael ma dziś bardzo niewielu sojuszników na świecie i powinien uważać, by nie zwrócić się przeciwko jedynemu naprawdę wpływowemu partnerowi.
– Donald J. Trump jest jedynym przywódcą państwa na całym świecie, który w tej chwili sympatyzuje z Izraelem. Gdybym był członkiem izraelskiego rządu, zastanowiłbym się dwa razy, zanim zaatakowałbym jedynego potężnego sojusznika, którego mam gdziekolwiek na świecie – powiedział Vance.
Wiceprezydent dodał również, że Izrael powinien mieć świadomość swojej obecnej sytuacji międzynarodowej. Jak opisuje Politico, wypowiedzi Vance’a zaskoczyły część izraelskich urzędników. Jeden z rozmówców portalu określił je jako „najniższy punkt” we wzajemnych relacjach.
Trump coraz ostrzej o Netanjahu
Politico przypomina, że w ostatnich miesiącach Donald Trump coraz częściej krytykował działania izraelskiego rządu. Według portalu prezydent USA miał nazwać Benjamina Netanjahu „pieprzonym wariatem” z powodu izraelskich działań w Libanie, które mogły zagrozić prowadzonym przez Waszyngton rozmowom z Iranem. Po tej rozmowie Netanjahu miał zrezygnować z planowanych uderzeń na Bejrut.
Jednocześnie Biały Dom zapewnia, że relacje z Izraelem pozostają silne. Rzeczniczka administracji Olivia Wales podkreśliła, że Donald Trump pozostaje jednym z największych sojuszników Izraela, a współpraca obu państw w kwestiach bezpieczeństwa nadal trwa.
-
Koniec „efektu Alaski”, Trump miał zmienić zdanie. Media ujawniają kulisy
-
Ma wpływ na kluczowy elektorat Ameryki. Zaczął od skandalu












