Trwa ewakuacja ciężko chorej Polki z Chin. Kosiniak-Kamysz: Trafi w ręce najlepszych

Klaudia, która skończyła w Polsce licencjat z sinologii, a następnie kontynuowała studia w Chinach, trafiła do pekińskiej kliniki w połowie kwietnia. Zdiagnozowano u niej ekstremalnie rzadkie powikłanie potworniaka jajnika – autoimmunologiczne zapalenie mózgu, po którym doszło do kolejnych powikłań, w tym zakrzepicy.

Jak poinformował w serwisie X szef MON, 24-latka wraz z mamą i lekarzami jest już na pokładzie samolotu, który w ciągu kilkunastu godzin powinien wylądować w Polsce. 

„Z Pekinu wystartował do Polski specjalny samolot, w którym wraz z mamą i lekarzami jest Pani Klaudia! Kilkanaście godzin i będzie ona w naszym kraju. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w akcję powrotu Pani Klaudii do Polski. Trafi tu w ręce naszych najlepszych lekarzy! Szczęśliwej drogi! Czekamy na Was!” – napisał w serwisie X szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Po lądowaniu w Polsce pacjentka ma trafić do szpitala wojskowego we Wrocławiu. Przypomnijmy, że polski rząd zaangażował się w akcję ratunkową, gdyż komercyjne ubezpieczenie nie pokryło wysokich kosztów terapii i transportu kobiety. Środki zebrane przez bliskich w zbiórce publicznej zostaną przeznaczone na kosztowną rehabilitację w kraju. 

Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, sprawa polskiej studentki została poruszona na najwyższym szczeblu dyplomatycznym. – Zgoda na przelot i lądowanie polskiego samolotu rządowego została wydana przez stronę chińską bardzo szybko. Miałem okazję osobiście podziękować za to mojej chińskiej odpowiedniczce, wiceministrze spraw zagranicznych Hua Chunying, podczas naszych wczorajszych rozmów – przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceszef ministerstwa spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski.

Bartoszewski przekazał także, że największym wyzwaniem w procesie ewakuacji okazały się chińskie procedury oraz uzyskanie zgody na dojazd karetki bezpośrednio do samolotu. Lokalne ambulansy rzadko posiadają sprzęt do transportu pacjentów w śpiączce, a w normalnych warunkach nie ma możliwości rezerwacji pojazdu na konkretną godzinę. – Szpitale w Chinach zwykle nie dysponują własnymi karetkami, a ich odpowiedzialność za pacjenta kończy się poza terenem szpitala – wyjaśnił w rozmowie z PAP.

Artykuł aktualizowany

Udział