
Sikorski skomentował decyzję prezydenta Ukrainy Wołodomyra Zełenskiego w sprawie nadania jednej z jednostek sił zbrojnych swojego kraju imienia „Bohaterów UPA”. – Uważam, że prezydent Wołodymyr Zełenski popełnił błąd – powiedział szef MSZ we wtorek 2 czerwca podczas spotkania z mieszkańcami Tarnogrodu (woj. lubelskie).
Radosław Sikorski: Polska ma prawo do rozczarowania
Sikorski zaznaczył też, że toczą się rozmowy zakulisowe i wyraził nadzieję, że strona ukraińska znajdzie „jakiś sposób na skorygowanie tego błędu”. Jego zdaniem Polska ma prawo do rozczarowania i domagania się korekty, ale nie można pozwolić, aby rosyjska narracja i dezinformacja skłóciły nas z Ukrainą. – Bo wtedy stratna będzie i Ukraina, i Polska – dodał szef dyplomacji. Sikorski tłumaczył, że historia jest skomplikowana i bohaterowie jednego narodu nie muszą być czczeni przez inne kraje, ale „są granice”.
Donald Tusk i Karol Nawrocki zareagowali na decyzję Wołodymyra Zełenskiego
Prezydent Ukrainy tłumaczył, że nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA” w celu „przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Decyzja Zełenskiego wywołała falę krytycznych komentarzy wśród polskich polityków. Swoje niezadowolenie wyrazili zarówno premier Donald Tusk, jak i prezydent Karol Nawrocki. Szef rządu stwierdził, że decyzja Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” jest „niepokojąca z punktu widzenia naszych relacji i narusza naszą wrażliwość historyczną”.
Nawrocki poinformował z kolei, że zaproponował, by 8 czerwca na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego jednym z punktów było odebranie Zełenskiemu tego orderu. Order Orła Białego przyznał Zełenskiemu w 2023 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Spór wokół UPA
Ukraińska Powstańcza Armia pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Warszawa i Kijów od lat różnią się w ocenie tych wydarzeń. Polska uznaje zbrodnie popełnione na ludności polskiej za ludobójstwo, natomiast wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

