– Od dłuższego czasu otrzymywaliśmy informacje od naszych i sojuszniczych służb, że w pierwszej połowie listopada może dojść do aktów dywersji i prowokacji na granicy z Rosją. W związku z tym zdecydowaliśmy o skierowaniu poważnych sił policji, straży granicznej i kontrterrorystów w ten rejon – zaznaczył premier Tusk.
– Te informacje miały także potwierdzenie w ostrzeżeniach, jakie otrzymałem od głównodowodzącego wojsk NATO i sił zbrojnych amerykańskich w Europie generała Grynkewicha w czasie jego pobytu w Polsce – powiedział Tusk. Dodał, że generał mówił o potencjalnych zdarzeniach w pierwszej połowie listopada. Skutkowało to decyzją o skierowaniu sił policyjnych i wzmocnieniu Straży Granicznej.
Tusk: Zaobserwowano niepokojący ruch na granicy polsko-rosyjskiej
– Tuż po północy otrzymałem informację od Straży Granicznej, że zaobserwowano niepokojący ruch na granicy polsko-rosyjskiej. Osobnicy z latarkami. Bardzo szybko zadysponowaliśmy tam odpowiednie siły i środki – podkreślił Tusk.
Dodał, że udało się zapobiec prowokacji, „jeśli takie były zamiary, bo tego do końca nie będziemy w stanie potwierdzić”. – W ocenie Straży Granicznej sytuacja wymagała pełnej mobilizacji i kontroli sytuacji na miejscu – podkreślił premier. Zaznaczył, że napięcie i eskalacja ze strony Rosji mogą potrwać, dlatego Polska musi być cały czas zmobilizowana.
Zaznaczył również, że „widzimy aktywność Rosji i prorosyjskich polityków, na świecie i w kraju, wokół obrony Trybunału Konstytucyjnego przed agresywnymi zachowaniami polityków oraz prowokowanych przez nich demonstrantów”.
Premier: Nikt z władzy wykonawczej nie ma prawa wkraczać przemocą na teren TK
Kontynuując wątek Trybunału Tusk stwierdził, że w sytuacji wokół TK „nie ma żadnych dwuznaczności i szarości”. – Są legalnie wybrani sędziowie, którzy chcą pracować w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego i są atakowani przez polityków i zorganizowany tłum ludzi przez polityków prawicy i prezydenta Nawrockiego przemocą i niezgodnie z prawem – stwierdził.
Zaznaczył, że „obrona Trybunału Konstytucyjnego i warunków pracy dla sędziów jest oczywistym obowiązkiem władzy wykonawczej, natomiast nikt z władzy wykonawczej nie ma prawa wkraczać przemocą na teren Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to zrobił prezydent”.
Dodał, że jeszcze nigdy w historii Polski i w historii Trybunału Konstytucyjnego żaden polityk nie odważył się naruszyć terenu TK, gdzie, jak podkreślił, kwestia niezależności sądownictwa jest absolutnie najważniejsza. – Chciałbym, żeby już nikt nie dzielił włosa na czworo. Legalnie wybrani sędziowie przez Sejm zgodnie z konstytucją mają prawo i obowiązek podjąć pracę. Żaden polityk nie ma prawa im czegokolwiek narzucać, nawet jeśli jest prezydentem. Już nie mówiąc o przepychaniu się i wykręcaniu rąk – powiedział szef rządu.
Tekst jest aktualizowany
Źródło: PAP


