Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski mówił w sobotę w TVN24, że dotychczasowi ambasadorowie w Chinach i Rumunii: Jakub Kumoch i Paweł Soloch, którzy złożyli rezygnację ze swoich funkcji, byli do tego „nakłaniani przez personel prezydenta” Karola Nawrockiego. Kumoch i Soloch oznajmili wcześniej, że ich decyzja to reakcja na sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Obu dyplomatów mianował jeszcze ówczesny prezydent Andrzej Duda.
W poniedziałek Radosław Sikorski powiedział dziennikarzom w Sejmie, że musi skorygować wcześniejszą wypowiedź. – Myślałem, że to personel pana prezydenta nakłaniał ambasadorów do porzucenia swojej misji. Okazuje się, że robił to osobiście prezydent – mówił podczas spotkania z mediami w poniedziałek 2 listopada. – To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji – oświadczył szef MSZ. Dopytywany, skąd ma informacje na ten temat, Sikorski odparł: „mamy tę wiedzę w MSZ”.
Później Sikorski powtórzył na portalu X, że Karol Nawrocki „nakłania ambasadorów do porzucenia misji”. „Za swoje bohaterskie czyny zapewne zostaną sowicie wynagrodzeni” – ocenił minister spraw zagranicznych.
Prezydencki minister reaguje na słowa Sikorskiego. „Kłamstwo”
Do wypowiedzi szefa dyplomacji odniósł się w poniedziałek na X prezydencki minister Marcin Przydacz.
„Ambasadorowie Kumoch i Soloch podjęli decyzję o swojej rezygnacji i podali przyczyny takiej decyzji. Jak wskazują dyplomaci, wobec łamania prawa w Polsce przez Rząd Donalda Tuska i wicepremiera Radosława Sikorskiego – nie widzieli możliwości dalszego legitymizowania swoją obecnością takiej polityki. Kto zna tych ambasadorów, wie, że decyzje podejmują samodzielnie” – napisał.
Przydacz przekonywał, że „insynuowanie i oskarżenia pana Sikorskiego, jakoby było to efektem nacisków, nie znajdują potwierdzenia w faktach”. „Są kłamstwem” – zaznaczył.
„Nie pierwszy raz w wydaniu tego polityka. Najpewniej to wynik strachu przed odpowiedzialnością za decyzje swoje i swojego szefa. To próba odwrócenia uwagi od realnego problemu, jakim jest brutalne i siłowe przejęcie kontroli nad ważnym organem konstytucyjnym. Czyn taki zagrożony jest zgodnie z polskim kodeksem karnym do 20 lat pozbawienia wolności” – dodał Przydacz.
Swój wpis na X zamieścił w poniedziałek także odchodzący ambasador Jakub Kumoch. „Przykro mi, że muszę to zrobić, bo liczyłem, że ta sprawa jest zakończona. Nie rozmawiałem ani nie komunikowałem się przed podjęciem decyzji z Panem Prezydentem” – napisał.
W poniedziałek po południu rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował na X, że także stały przedstawiciel RP przy Narodach Zjednoczonych w Nowym Jorku Krzysztof Szczerski zwrócił się o skrócenie jego misji dyplomatycznej przy ONZ. Wewiór przekazał, że szef MSZ Radosław Sikorski przychylił się do tej prośby, a Szczerski zakończy misję jeszcze w tym miesiącu.
Źródło: PAP


